– Zagraliśmy słabą pierwszą połowę, co zresztą pokazuje wynik. Później było lepiej, choć trochę nam zajęło, aby wejść na właściwe tory – komentuje Tomasz Wuwer, szkoleniowiec Victorii, która na półmetku sparingu była w trudnej sytuacji i jeszcze pogorszyła się ona krótko po powrocie drużyn na murawę w Czeskim Cieszynie.

Dublet Szymona Bodaka oraz trafienie Aleksandra Pilcha, będące w znacznej mierze konsekwencją nieudanych prób „zamknięcia” przeciwnika, dały ekipie z Goleszowa prowadzenie aż 3:0. To zwiastowało jednak turniejową niespodziankę. Ta stała się faktem połowicznie, bo i finalny remis dobrze świadczy o postawie obecnego reprezentanta skoczowskiej A-klasy. Jego wygranej zapobiegli przede wszystkim obrońca Jakub Kałka i pomocnik Kacper Brachaczek. Ten drugi dorzucał piłki z rzutów rożnych, a kolega z drużyny popisywał się celnymi główkami. Sygnał do odrabiania strat dał natomiast Szymon Paluch, który solowy rajd z lewego skrzydła spuentował strzałem nie do obrony pod poprzeczkę bramki LKS-u.

Victoria wraz z kolejną potyczką właśnie zaliczoną kontynuuje prawdziwy sparingowy maraton, wszak jeszcze we wtorkowy wieczór mierzyła się ze Slavią Orlova. O zwalnianiu tempa nie ma mowy – przed zespołem z Hażlacha już weekendowe starcie z Błyskawicą Kończyce Wielkie.