Cóż można powiedzieć o meczu, gdzie żadna z drużyn nie stworzyła sobie klarownej sytuacji bramkowej w trakcie 90 minut. Spotkanie należało do typowych meczów walki. Gra toczyła się głównie w środku pola, przez co golkiper Rekordu - Krzysztof Żerdka był praktycznie bezrobotny i prawdopodobnie bardziej zmęczył się na rozgrzewce aniżeli na placu gry. Ofensywa Rekordu z kolei ambitnie szukała swojej szansy - tu na plus z pewnością zasługuje postawa Mateusza Kubicy, który ciągnął atak bielszczan. Niestety żadna z ewentualnych szans nie została udokumentowana bramką. Po regulaminowym czasie gry nie zobaczyliśmy żadnego gola i o dalszych losach meczu zadecydowała dogrywka. 

W niej obie drużyny wyraźnie się pobudziły, lecz większą wolę zwycięstwa można było zobaczyć u podopiecznych Wojciecha Gumoli. To zostało wynagrodzone w 115. minucie. Po faulu na Dawidzie Nagim sędzia odgwizdał "jedenastkę", którą na gola z zimną krwią zamienił Andrzej Maślorz pewnie uderzając w lewy róg bramkarza. To nie był jednak koniec emocji. Drużyna Rekordu pod koniec spotkania została przyciśnięta do muru. Na szczęście "rekordzistów" po uderzeniu jednego z zawodników z Zabrza piłka uderzyła w poprzeczkę i to Rekord ostatecznie mógł się cieszyć z awansu do dalszej rundy w Pucharze Polski. Wygrana z pewnością nie była w pięknym stylu, lecz nie to liczy się w piłce nożnej a wynik.

Protokół meczowy poniżej.