Adrian Sikora: Nie przypuszczałem, że zaczniemy aż tak dobrze
Na miano rewelacji sierpniowych zmagań w skoczowskiej A-klasie wyrósł KS Nierodzim. Beniaminek z Adrianem Sikorą w roli grającego trenera wygrał komplet meczów i zameldował się w ścisłym „czubie” stawki. Ten wątek podejmujemy w STREFIE WYWIADU.
SportoweBeskidy.pl: Dobrze się wam układa ten początek a-klasowego sezonu.
Adrian Sikora: Powiedziałbym nawet, że bardzo dobrze. 3 mecze, 9 punktów – pewnie mało kto się tego spodziewał.
SportoweBeskidy.pl: A ty jako grający trener wierzyłeś, że tak wystartujecie?
A.S.: Kompletnie nie wiedziałem przede wszystkim, jaka to będzie liga. Sparingi z drużynami z a-klasowego poziomu mieliśmy, ale to jednak coś zupełnie innego, aniżeli ligowe granie. Miałem pełne przekonanie, że żadnym chłopcem do bicia mimo statusu beniaminka nie będziemy. Ale że będzie aż tak bardzo dobrze – chyba nie przypuszczałem.
SportoweBeskidy.pl: Zakładam, że nie jest to też dzieło przypadku. Z czego wynika zwycięski marsz KS Nierodzim?
A.S.: Nie mamy ubytków już teraz, gdy liga ruszyła. Owszem, po sezonie byli zawodnicy, którzy nas opuścili, ale w B-klasie często brakowało nam pełnego składu. W obecnym sezonie we wszystkich dotychczasowych spotkaniach nasz skład był zbliżony do optymalnego. Do tego Michał Skocz w bramce, bo uważam, że w głównej mierze dzięki niemu mamy tyle punktów. Weźmy mecz z Iskrą Iskrzyczyn, w którym obronił rzut karny przy stanie 1:0. Gdyby rywal strzelił gola i wyrównał to pewnie byśmy nie wygrali tego meczu, bo druga połowa przebiegała raczej na korzyść gości.
SportoweBeskidy.pl: Skoro kadrowo jest tak pozytywnie to też chyba motywacji w waszej drużynie nie brakuje?
A.S.: Fakt, że mobilizację widać. Trochę się baliśmy, że poziom wyżej może być różnie. Byli zawodnicy, którzy mówili, że w B-klasie będą grać, ale w A-klasie to już niekoniecznie. Tymczasem mamy kadrę po 18-20 piłkarzy na poszczególnych meczach, a w pierwszym nawet musiałem 2 zawodników odesłać na trybuny, bo się do składu najzwyczajniej nie zmieścili. Wiadomo, że nie będzie trwało to cały czas, bo jeszcze liczniejsi byliśmy w poprzednim sezonie. Mamy też chyba najstarszy zespół w lidze, więc siłą rzeczy kontuzji i będące tego następstwem absencji nie unikniemy.
SportoweBeskidy.pl: Może niewiedza przeciwników o waszym sposobie gry również jakąś rolę dla was na plus odgrywa?
A.S.: Myślę, że daliśmy się już trochę w B-klasie poznać, potem te sparingi letnie z a-klasowymi drużynami. Podchodzę do tego tak, że nawet jak rywale nas będą lepiej „czytać”, to sobie poradzimy, bo swoje atuty mamy.
SportoweBeskidy.pl: Na czele prócz was z kompletem punktów plasuje się aktualnie Spójnia Zebrzydowice. Dosyć to szokujące...
A.S.: Rzeczywiście, wielka niewiadoma. Rozmawiałem z ludźmi w Zebrzydowicach i sporo tam młodych chłopaków, którzy mieli się dopiero w A-klasie ogrywać na spokojnie. A tu 9 zdobytych punktów, w tym po zwycięstwach z doświadczonymi drużynami Piasta Cieszyn i Beskidu Brenna.
SportoweBeskidy.pl: Kogo widzisz w czołówce, gdy A-klasa się już na dobre rozkręci?
A.S.: Mimo słabego początku wysoko oceniam zespół z Brennej. Są też Błękitni Pierściec czy LKS Kończyce Małe, które mają w swoich szeregach zawodników doświadczonych. Ale to sam początek sezonu i za wcześnie na wnioski zbyt daleko idące. Poczekajmy trochę z oceną, bo po kilku meczach będzie można pewnie powiedzieć coś więcej i konkretniej.
SportoweBeskidy.pl: Nie myślicie o tym, aby jednak tej młodzieży w Nierodzimiu więcej wprowadzać?
A.S.: Chcemy to robić, ale wcale to nie jest takie proste. Są juniorzy, którzy trenują i jeśli będą systematycznie w tych zajęciach uczestniczyć, to będziemy im dawać coraz więcej szans. Ta wymiana musi nastąpić naturalnie. Oby tylko nie rezygnowali, mieli cierpliwość i wytrwałość, bo dziś młodszym niekoniecznie się chce i ta obserwacja tyczy się różnych szczebli rozgrywkowych.
SportoweBeskidy.pl: Tobie i kilku innym rutyniarzom nic jak widać nie przeszkadza...
A.S.: No tak, chce się dalej i adrenalina ciągle się pojawia. Aż człowiek zapomina, że ma tyle lat i przekonuje się o tym dopiero na drugi dzień po meczu (śmiech). Jeżeli są chęci i zdrowie dopisuje, to wiek moim zdaniem nie ma znaczenia. Chciałbym, aby zarówno moja osoba, jak i inni doświadczeni zawodnicy u nas byli przykładem dla młodzieży, że nie ma co szukać wymówek, a robić to, co się lubi.