Beniaminek z aspiracjami
Iskra Rybarzowice z przytupem weszła do rozgrywek bielskiej A-klasy, efektem czego jest 2. pozycja i tylko punkt straty do lidera.
Odstawiając wszelkie oczekiwania, przez pryzmat potencjału poszczególnych zawodników, trzeba uznać, że za Iskrą bardzo dobry czas. Przeskok z B do A-klasy bywa różny, jednak Iskra - jako beniaminek - poradziła sobie bardzo dobrze. 2. miejsce, tylko jeden punkt straty do lidera z Wilamowic - to rezultat, z którego mogą być zadowoleni w Rybarzowicach. - Rundę można ocenić pozytywnie, jako beniaminek zakończyliśmy ją na 2. miejscu, ze stratą zaledwie punktu do lidera. O pełnej satysfakcji jednak mówić nie można, bo końcówka sezonu pozostawiła pewien niedosyt. Można było z niej wycisnąć więcej. Przyczyną nierówności były problemy kadrowe: wąska ławka, kontuzje. Jeśli chodzi o grę obronną, wykonaliśmy wyraźny progres, choć jesteśmy świadomi, że wciąż są obszary do poprawy.
Siła rażenia w ofensywie była bardzo zadowalająca, to kawał dobrej roboty całej drużyny. Wszyscy pracowali na Jakuba Pilcha czy Jakuba Caputę - ocenia Daniel Kasprzycki, trener Iskry.
Warto również przypomnieć kampanię Iskry w Pucharze Polski. Na szczeblu Podokręgu Bielsko-Biała a-klasowicz doszedł do półfinału, pokonując m.in. V-ligowy BKS Stal. Iskra była o krok od finału, wszak mecz z Drzewiarzem przegrała dopiero po rzutach karnych. - To był fajny czas i cenne doświadczenie dla lokalnej społeczności. Miło będziemy to wspominać, choć pojawił się lekki niedosyt, oglądając finał i mając świadomość, że mogliśmy się w nim znaleźć. Z drugiej strony ulegliśmy późniejszemu triumfatorowi, Drzewiarzowi, więc nie mamy się czego wstydzić - przyznaje Kasprzycki.
Wielu na Iskrę patrzy pod kątem transferów, wszak co okienko do klubu dołączały uznane nazwiska. Takowe zimą również mogą się odbyć. - Przed nami mocne przygotowania. Planujemy 2-3 wzmocnienia lub uzupełnienia kadry, żeby zwiększyć pole manewru. Priorytetem jest środek pomocy oraz środek obrony - zdradza szkoleniowiec.