Sparing rozegrano na boisku w Myślenicach z naturalną trawą. W szeregach gospodarzy nie brakowało uznanych nazwisk. Na murawie pojawili się m.in. Alan Uryga, Julian Lelieveld, Marc Carbó, Filip Baniowski oraz Jordi Sánchez. Na tle silnego przeciwnika zespół z Bielska-Białej zaprezentował się pozytywnie. Szczególnie na plus należy ocenić grę obronną. „Wiślacy” pierwszy celny strzał w kierunku bramki Rekordu oddali dopiero w okolicach 70. minuty spotkania, co najlepiej obrazuje dyscyplinę taktyczną i koncentrację biało-zielonych.

 

Nie oznacza to jednak, że goście ograniczali się wyłącznie do defensywy. Rekord potrafił kreować sytuacje bramkowe, choć zabrakło skutecznego wykończenia. Dogodne okazje mieli m.in. Kuba Kempny, Michał Hornik oraz Kacper Kasprzak. Swoją szansę miał również Wojtek Łaski, a Jan Sobociński minimalnie przestrzelił nad poprzeczką. W końcowym rozrachunku sparing zakończył się bez goli. 

 

Obyło się bez kontuzji, co jest bardzo istotne, w kontekście wyczekiwanej przez nas ligowej inauguracji. Mogliśmy zagrać na naturalnej trawie, co jest ewidentnym zyskiem sparingu w Myślenicach. Chłopcy sami wspominali, że po raz ostatni taką sposobność mieli w listopadzie ubiegłego roku. Niewątpliwie pozytywne jest „zero z tyłu” i organizacja gry, na tle mocnego rywala - powiedział na łamach klubowej strony Piotr Tworek, trener Rekordu.