Mimo ogromnej liczby sytuacji i ofensywnego nastawienia, Bielszczanie zakończyli zasadniczą część sezonu bez zdobyczy punktowej. Spotkanie obfitowało w akcje bramkowe, lecz skutecznością imponowali wyłącznie gospodarze.

 

Już od pierwszych minut tempo było bardzo wysokie, a obie drużyny nastawiły się na atak. Rekord rozpoczął z dużym animuszem, a wyróżniającą się postacią w ofensywie był Grzegorz Haraburda. Gospodarze odpowiadali groźnymi akcjami, w których aktywni byli m.in. Minor CabalcetaMateusz Prokop. W 6. minucie bliski szczęścia był Guilherme Kadu, jednak jego strzał zatrzymał się na słupku. Choć wydawało się, że to goście są bliżej objęcia prowadzenia, jako pierwsi trafili zawodnicy z Bochni. Sebastian Leszczak popisał się uderzeniem z dystansu, które otworzyło wynik meczu.

 

Stracona bramka skłoniła Rekord do jeszcze odważniejszej gry w ataku, co odbiło się na organizacji defensywy. Gospodarze wykorzystali to bezlitośnie. Najpierw niepilnowany w polu bramkowym Minor Cabalceta podwyższył prowadzenie, a tuż przed przerwą Mikhael Almeida zaskoczył Jakuba Florka płaskim strzałem.

 

Po zmianie stron obraz gry nie uległ znaczącej zmianie. Rekord wciąż próbował sforsować defensywę rywali, jednak brakowało skuteczności i pomysłu na przełamanie dobrze zorganizowanej obrony. Najbliżej zdobycia gola był Miguel Kenji, lecz jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce. W końcówce trener zdecydował się na grę z "lotnym” bramkarzem, jednak i ten wariant nie przyniósł efektu. Ostatecznie wynik nie uległ zmianie, a Bielszczanie musieli pogodzić się z porażką, mimo dużej liczby oddanych strzałów.