Bez urodzinowych fajerwerków
Podbeskidzie nie wyglądało w ostatnich meczach dobrze, więc wyjazdowe starcie z Polonią w Bytomiu wiązało się z dużą dozą niepewności względem postawy Bielszczan.
Już początek był dla „Górali” trudny. W 7. minucie „oko w oko” z Szymonem Brańczykiem stanął Kamil Wojtyra, lecz z pojedynku zwycięsko wyszedł golkiper Podbeskidzia. Nie wróżyło to dobrze na dalszą część pierwszej odsłony, aczkolwiek goście zdołali uniknąć zepchnięcia do defensywy. Przed kwadransem chęć strzelenia gola otwierającego wynik wykazał Lucjan Klisiewicz, który 2-krotnie zmusił Wojciecha Banasika do interwencji. Więcej celnych i groźnych uderzeń Bielszczanie nie odnotowali, za to krótko przed pauzą ponownie przycisnęli piłkarze Polonii. W 43. minucie Konrad Andrzejczak oddał strzał zbyt słaby, by Brańczykowi sprawić kłopoty, bliżej powodzenia był za moment Kamil Orlik, który nieznacznie chybił w sytuacji klarownej.
Istotnej odmianie „optyka” niedzielnego spotkania uległa w 59. minucie. Z boiska za nadmiar żółtych kartek wyleciał Andrzejczak, co ułatwiło zadanie Podbeskidzia na decydujące fragmenty meczu. Jak się okazało, tylko teoretycznie, bo „Górale” wciąż są w ewidentnym kryzysie. 30-minutowy okres gry w przewadze nie wystarczył, by w podejściu numer 7. odnieść premierowe zwycięstwo w I-ligowym sezonie. Co jeszcze bardziej martwi, to brak faktycznie dogodnych szans, by w Bytomiu sięgnąć po „maksa”. Tylko w 79. minucie zapachniało golem, ale uderzając z kąta Yauheni Shykauka nie zdołał zaskoczyć bytomskiego golkipera.
Skromne powiększenie dorobku i brak wyczekiwanego przełamania złożyły się do spółki na brak... urodzinowego prezentu dla trenera Marcina Włodarskiego.