Bliżej czołówki
Konfrontacja Rekordu Bielsko-Biała z Avią Świdnik dotyczyła drużyn sąsiadujących ze sobą w II-ligowej tabeli.
Grający ponownie na wyjeździe "rekordziści" stanęli w niedzielę na wysokości zadania. Przed tygodniem świętowali wygraną w stolicy, dziś "na rozkładzie" mają kolejnego beniaminka - Avię Świdnik, a zdobycz przybliżyła drużynę trenera Piotra Tworka do II-ligowej czołówki.
"Optyka" gry była w początkowym fragmencie korzystna dla gospodarzy. Nic jednak z tego nie wynikało, czym Bielszczanie musieliby się martwić. W 17. minucie w kierunku bramki Rekordu, po ograniu Mateusza Brody, popędził samotnie Dominik Pisarek, ale długi rajd napastnika zmęczył, bo w konfrontacji z Wiktorem Kaczorowskim górą był golkiper. W 25. minucie dał znać o sobie Kacper Kasprzak, którego strzał nie miał dostatecznej precyzji, by zaskoczyć Łukasza Jakubowskiego. Znacznie lepiej egzekucję wykonał Jakub Ryś. W 35. minucie bielski pomocnik po podaniu od Kasprzaka uderzył z okolic "16", a piłka przy słupku zatrzepotała w siatce. Cierpliwość biało-zielonych została wynagrodzona, a golem "zapachniało" jeszcze w 42 minucie, gdy po kornerze przyjezdni za sprawą Jana Sobocińskiego ostemplowali słupek.
Avia próbowała możliwie szybko po przerwie wyrównać. W 54. minucie Andrij Remeniuk oddał strzał z rzutu wolnego, lecz golkiper ekipy z Cygańskiego Lasu wyczuł te zamiary. 10. minut później to Pisarek próbował bezskutecznie pokonać Kaczorowskiego. Gospodarze przycisnęli w samej końcówce, gdy już nic do stracenia nie mieli. Dwoił się i troił Remeniuk, kilka razy ofiarnie interweniowali obrońcy Rekordu, m.in. Tomasz Boczek i Sobociński przy próbach Pawła Ulicznego. Za to już w 96. minucie bramkarz gości podsumował swój świetny występ, gdy wyłapał główkę Marcina Kumorka.