- Jesteśmy źli po tym meczu. Szkoda niewykorzystanych sytuacji, co zemściło się na nas w końcówce. Nie możemy w ten sposób tracić punktów - przyznał po meczu trener LKS-u, Marcin Stefanowicz. 

 

Jeśli chodzi o grę, długimi fragmentami zespół z Bestwiny przeważał na placu gry. Był odważniejszy w ofensywnych poczynaniach. Tylko w pierwszej połowie LKS m.in. obił poprzeczkę, a także słupek. Z kilku wybornych szans na gola zamieniona została jedna. W 40. minucie dośrodkowanie Piotra Grabskiego głową wykończył Wojciech Wilczek. 

 

Po zmianie stron ekipa z Bestwiny chciała dołożyć kolejne trafienie, atakowała, stwarzała sytuacje - znów jednak była ze skutecznością na bakier, jak np. w przypadku pojedynku sam na sam Grabskiego. Gospodarzy natomiast cechowały "konkrety". W 52. minucie spotakania Mateusz Kotas wykorzystał oskrzydlającą akcję, a w końcówce gola na wagę trzech punktów strzelił z karnego Kacper Paszek