Bramkarz, który został... zawodnikiem z pola
BKS Stal latem przeszedł spore przetasowania kadrowe. Jedną z ciekawszych historii jest pozyskanie Macieja Szkucika. Były bramkarz Czarnych Jaworze do bialskiej Stali dołączył... jako zawodnik z pola. I już zdążył wpisać się na listę strzelców.
- Widać, że z dnia na dzień stajemy się coraz lepszym zespołem. Mamy w składzie wielu młodych, perspektywicznych zawodników, którzy dopiero rozpoczynają swoją seniorską przygodę. Można powiedzieć, że zaczynają z wysokiego pułapu, a BKS jest dla nich idealnym miejscem do rozwoju - zauważa Paweł Kozioł, trener bialskiej Stali. Istotnie latem do drużyny BKS-u dołączyło kilku młodych zawodników. Wśród nich jest m.in. Konrad Korczak ze Stali-Śrubiarnia Żywiec czy Łukasz Olma z APN GKS Tychy.
Jeśli chodzi jednak o transfery bialskiej Stali, to ciekawą historią jest pozyskanie Macieja Szkucika. Przywykliśmy do oglądania tego zawodnika w bramce, choć zawsze słynął z bardzo dobrej gry nogami i "ciągu" do wychodzenia zza "16". Poprzednio przywdziewał barwy m.in. Rotuza Bronów, LKS-u Czaniec czy ostatnio Czarnych Jaworze. Do BKS-u Szkucik dołączył jednak... jako zawodnik z pola. Być może 21-latek dopiero teraz odnalazł swe powołanie, wszak były bramkarz już trafił dla BKS-u, w meczu pucharowym z Iskrą Rybarzowice.
Dobre nastroje w bialskiej Stali panują po minionym weekendzie. BKS bezbramkowo zremisował ze Stalą-Śrubiarnią Żywiec, co przy Rychlińskiego odebrano jako dobrą "monetę". - Jeśli chodzi o ostatni mecz, realizowaliśmy założenia, które nakreśliliśmy przed spotkaniem - szczególnie w fazie obrony. Plan zakładał wciąganie Śrubiarni na naszą połowę i szukanie okazji w szybkim ataku po przechwycie piłki. Pozostaje pewien niedosyt, bo mieliśmy okazje, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Szanujemy jednak ten punkt, ponieważ rywale również stworzyli kilka groźnych sytuacji. Jeśli w kolejnych meczach będziemy prezentować takie zaangażowanie, zostawiać serce na boisku i dołożymy do tego piłkarską jakość, możemy patrzeć w przyszłość z optymizmem i schodzić z murawy z podniesioną głową - dodaje Kozioł.