Niepokój sympatyków futsalowej ekipy z Cygańskiego Lasu wzbudziła informacja o odejściu Guilherme Kadu. Nie ma się tym obawom co dziwić, wszak mowa o zawodniku, który w ubiegłym sezonie ekstraklasowym odnotował 17 goli dla Rekordu. To najpokaźniejszy dorobek w szeregach biało-zielonych, a do tego doliczyć należy równie ważne 6 asyst. Z kolei 5 trafień Brazylijczyka przyczyniło się do zgarnięcia kolejnego do klubowej kolekcji Pucharu Polski.

– Żal, że po tym jednym sezonie opuszcza nasze szeregi. Tym bardziej, że pokazał się z jak najlepszej strony i stal się ulubieńcem kibiców młodego pokolenia – mówi Janusz Szymura, prezes Rekordu.

Dodaje, że ten bądź co bądź znaczący ubytek kadrowy ma jednocześnie bezpośredni związek z co najmniej równie spektakularnym powrotem i ograniczeniami liczebnymi w kwestii gry zawodników spoza Unii Europejskiej. Barwy Rekordu ponownie – po roku występów w hiszpańskiej Primera Division – przywdziewał będzie Matheus Ribeiro Ferreira, którego kibice przy Startowej oklaskiwali przez 5 sezonów od roku 2020 począwszy. Bilans Brazylijczyka to 159 spotkań ligowych i 112 goli w nich, a sukcesy w tym okresie mówią same za siebie. Z Matheusem w składzie „rekordziści” zgarnęli 2 tytuły mistrzowskie, tyle samo razy sięgali po wicemistrzostwo, dokładając również 3 Puchary Polski i Superpuchary.

Nie są to jedyne manewry personalne w futsalowym Rekordzie. Po 1,5-rocznym pobycie grę w Bielsku-Białej zakończył Słowak Martin Doša, a pełny sezon zanotował Franco Spellanzon, Argentyńczyk legitymujący się włoskim paszportem. Klub wkrótce ogłosić ma za to wzmocnienia, poza ogłoszonym wczoraj oficjalnie Piotrem Wroną. W kuluarach mówi się m.in. o zakontraktowaniu kolejnego Brazylijczyka.

– Chcemy być na tyle mocni, żeby wrócić na podium. Taki będzie nasz główny cel w nowym sezonie – zauważa sternik Rekordu.