Było na co popatrzeć
Cukrownik Chybie w ostatnim domowym spotkaniu tej rundy odniósł zwycięstwo, pokonując Sokół Słotwina. Mecz toczył się w dobrym tempie i mógł się podobać kibicom.
Spotkanie świetnie rozpoczęło się dla gospodarzy. Już w 7. minucie Łukasz Kot znakomicie odnalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu z bocznego sektora i efektownym strzałem z półobrotu otworzył wynik meczu. Zaledwie kilka minut później miejscowi podwyższyli prowadzenie - długie podanie Radosława Gabzdyla wykorzystał sam zainteresowany, który w sytuacji sam na sam zachował zimną krew i pewnym strzałem pokonał bramkarza gości. Po dwóch trafieniach Cukrownik kontrolował wydarzenia na boisku, utrzymując się przy piłce i cierpliwie budując kolejne akcje. Sokół również miał swoje momenty - aktywni w ofensywie byli Kamil Urbaniec, Damian Stawicki i Michał Talik, jednak brakowało im skuteczności pod bramką gospodarzy. W pierwszej połowie kibice mogli zobaczyć także efektowną próbę Daniela Zielonki, który z około 40 metrów próbował zaskoczyć lobem bramkarza gości - piłka jednak tylko musnęła poprzeczkę.
Po przerwie obraz gry nie uległ większej zmianie. Cukrownik utrzymywał przewagę, często przebywał na połowie rywala i stwarzał kolejne okazje. Dwie bardzo dobre szanse miał ponownie Gabzdyl, jednak w obu przypadkach górą był golkiper Sokoła. Warto podkreślić solidne występy młodych zawodników gospodarzy - Alana Zioło i Szymona Janoty, którzy wnieśli do gry dużo energii i zaangażowania.
W 73. minucie Cukrownik dopiął swego i ustalił wynik spotkania. Po składnej akcji w środku pola Gabzdyl zagrał dokładne podanie wzdłuż pola karnego, a Zielonka dopełnił formalności, pakując piłkę do siatki z kilku metrów. W końcówce Sokół zdołał zdobyć honorową bramkę - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w wykonaniu Konrada Wojciucha, precyzyjną główką popisał się Przemysław Jurasz, ustalając wynik na 3:1.
- To był fajny mecz, także pod względem szkoleniowym. Szkoda tylko niewykorzystanych okazji. Cukrownik to bardzo dobrze zorganizowany zespół - podsumował spotkanie grajacy trener Sokoła. Z kolei szkoleniowiec gospodarzy, Szymon Miłek, nie krył satysfakcji z występu swojej drużyny. - Chcieliśmy dobrze zakończyć serię meczów domowych, bo w Chybiu przegraliśmy tylko raz jesienią. Po dwóch porażkach zależało nam na komplecie punktów i na powrocie do swojego poziomu. Wynik mógł być nawet wyższy, ale szanujemy te trzy punkty. Sokół to nie jest drużyna na dół tabeli - grali ambitnie, zostawili serducho na boisku i życzę im powodzenia. Dla kibiców był to naprawdę dobry mecz do oglądania.