"Cegła" namieszała
Lepiej derbowe spotkanie z MRKS-em rozpoczęło się dla wilkowiczan. Później już jednak strzelali tylko piłkarze z Czechowic-Dziedzic. A strzelali obficie...
- Do 30. minuty mecz był wyrównany i wyglądaliśmy obiecująco. Walka toczyła głównie w środku pola. Kartka jednak zabiła mecz dla nas, a MRKS-owi to zdarzenie dodało "skrzydeł" - mówi trener GLKS-u, Krzysztof Bąk.
Mecz rozpoczął się z wysokiego C, bo już w 40. sekundzie gospodarze mogli objąć prowadzenie. Po akcji Filipa Gajdy groźnie uderzał Daniel Iwanek, jednak Maciej Wielgus zdołał sparować piłkę, a dobitka Konrada Bukowczana została zablokowana przez obrońcę. Kilka minut później niespodziewanie do siatki trafili przyjezdni - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego autorstwa Macieja Marca, głową celnie uderzył pozostawiony bez opieki Mariusz Duś, zawodnik wypożyczony tego lata właśnie z MRKS-em.
Gol ten wyraźnie pobudził gospodarzy, którzy szybko przejęli inicjatywę. W 24. minucie z rzutu wolnego groźnie nad poprzeczką strzelał Adam Grygier, a trzy minuty później miała miejsce kluczowa dla przebiegu spotkania sytuacja. Po lobie Bukowczana piłka trafiła w poprzeczkę i odbiła się od ręki Kacpra Pieniądza, za co zawodnik gości został ukarany czerwoną kartką. Sędzia podyktował rzut karny, który pewnie na bramkę zamienił Iwanek, mimo że bramkarz Wilkowic wyczuł jego intencje.
Od tego momentu mecz toczył się pod dyktando MRKS-u. W 30. minucie po dośrodkowaniu Iwanka blisko gola był Patryk Wójtowicz, lecz jego główkę nad poprzeczkę przeniósł bramkarz. Jeszcze przed przerwą gospodarze wyszli na prowadzenie. Po centrze Grygiera i zgraniu Bukowczana piłkę do siatki technicznym strzałem z 13. metrów skierował Szymon Byrtek. Ten sam zawodnik mógł chwilę później ponownie wpisać się na listę strzelców, ale uderzenie z dystansu znakomicie sparował Wielgus.
Drugą połowę MRKS rozpoczął w kapitalnym stylu, rozstrzygając losy meczu w zaledwie siedem minut. Najpierw po wrzutce Gajdy z rzutu wolnego Wielgus obronił uderzenie Sz. Byrtka, lecz wobec dobitki Iwanka był już bezradny. Chwilę później, po faulu na Sz. Byrtku, sędzia ponownie wskazał na jedenasty metr, a Iwanek po raz drugi wykorzystał rzut karny, kompletując hat-tricka. W 52. minucie wynik podwyższył Oskar Zych, który dopadł do zablokowanego uderzenia Gajdy i precyzyjnym strzałem po ziemi z 18 metrów trafił do siatki.
W dalszej fazie spotkania gospodarze mogli strzelić jeszcze kilka bramek. Po uderzeniu z wolnego minimalnie nad poprzeczką pomylił się Grygier, w poprzeczkę trafił Adrian Pindera, a kolejne świetne interwencje notował bramkarz GLKS-u po strzałach Byrtka. Ostatecznie wynik meczu ustalił w 82. minucie Bukowczan, który po podaniu Mateusza Wiśniowskiego mocnym, mierzonym uderzeniem z 13. metrów przy słupku zdobył szóstego gola dla MRKS-u.
W końcówce, po kontuzji Roberta Wieczorka, gospodarze również musieli kończyć mecz w dziesiątkę, lecz nie miało to już żadnego wpływu na przebieg wydarzeń. MRKS wygrał finalnie na własnym boisku GLKS Nacomi Wilkowice 6:1, odnosząc dziewiąte z rzędu zwycięstwo i powiększając przewagę w tabeli wobec potknięcia LKS-u Czaniec w meczu z BKS-em.