„Cegła” nie zaszkodziła
W oddaleniu się od strefy spadkowej miał dopomóc piłkarzom Victorii Hażlach kolejny wiosenny maksymalny łup punktowy.
I na ten z początku konfrontacji z Cukrownikiem się zanosiło. Bo o ile goście zaczęli mecz nieźle i próbowali operować w pobliżu bramki Victorii, to w 9. minucie rozegranie Bartosza Żyły z Kamilem Szajterem umożliwiło Erykowi Rybce oddanie strzału nie do obrony z 10. metra w krótki róg. Wraz z objęciem prowadzenia, miejscowi przejęli inicjatywę, stwarzając sobie następne dobre okazje strzeleckie. Uderzenie Szajtera spod poprzeczki „wyciągnął” Mikołaj Korzus, w ostatniej chwili zablokowany został na 5. metrze Rybka, a groźne „wjazdy” Żyły z lewego skrzydła nie doczekały się finalizacji. Odnotować warto również próbę Żyły z rzutu wolnego, mijającą nieznacznie obramowanie „świątyni” Cukrownika.
Nieco nieoczekiwane było zdarzenie z 53. minuty, a to właśnie ono zagwarantowało przyjezdnym wyjazdowy punkt. Wiktor Tomala podał niedokładnie w kierunku Szymona Wawrzyczka, futbolówkę przejął po skutecznym pressingu Radosław Gabzdyl, by na raty pokonać golkipera Victorii. Zastopowało to znacząco entuzjazm podopiecznych Tomasza Wuwera, którzy nawet grając w liczebnej przewadze po czerwonej kartce dla Konrada Michalskiego z 70. minuty – arbiter posądził ofensywnego zawodnika o „symulkę” w polu karnym przeciwnika – nie byli w stanie „dobrać się” do Cukrownika.
– Nie ulega wątpliwości, że to dla nas zwycięski remis. Przez około 20. minut musieliśmy bronić się w osłabieniu i zostawiając sporo zdrowia na boisku, osiągnęliśmy dziś w moim odczuciu maksimum – kwituje Szymon Miłek, szkoleniowiec zespołu z Chybia.