Charakter pokazany, losy meczu odwrócone
Piłkarze Podbeskidzia uciekli dziś "spod topora". W starciu ze Stalą Mielec przegrywali 0:3, aby w końcowym rozrachunku cieszyć się z remisu.
Już pierwsze minuty zwiastowały problemy bielszczan. Stal od początku narzuciła wysokie tempo i błyskawicznie wykorzystała swoje atuty. W 3. minucie dośrodkowanie z prawej strony zamknął Tymoteusz Gmur, otwierając wynik spotkania. Gospodarze nie zamierzali zwalniać i 7. minut później Paweł Kruszelnicki wykorzystał prostopadłe podanie, wygrał pojedynek sam na sam z Konradem Forencem.
Podbeskidzie długo nie potrafiło odpowiedzieć. Co prawda w 28. minucie wydawało się, że goście wywalczyli rzut karny, jednak po analizie VAR arbiter wycofał swoją decyzję. Chwilę wcześniej Stal zadała trzeci cios. Krystian Getinger idealnie opanował długie podanie zza linii obrony i pewnym strzałem ustalił wynik pierwszej połowy na 3:0.
Po zmianie stron trener Marcin Włodarski zdecydował się na potrójną zmianę i był to punkt zwrotny meczu. Podbeskidzie od pierwszych minut drugiej połowy przejęło inicjatywę, a efekty przyszły w 56. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową przedłużył Lucjan Klisiewicz, a zmiennik Arkadiusz Kasperkiewicz z najbliższej odległości zdobył kontaktową bramkę. Górale uwierzyli, że mogą jeszcze odwrócić losy spotkania. W 62. minucie Daniel Pietraszkiewicz popisał się indywidualną akcją, dograł piłkę w pole karne, gdzie w zamieszaniu najlepiej odnalazł się Marcin Urynowicz, wykorzystując błąd bramkarza i defensorów Stali. Zaledwie trzy minuty później było już 3:3. Yauheni Shykauka został sfaulowany w polu karnym, a "11" na gola pewnym strzałem zamienił Maciej Biernat.
W końcówce oba zespoły miały jeszcze swoje okazje, ale więcej bramek już nie padło. Podbeskidzie może mówić o wywalczonym punkcie, bo po pierwszej połowie niewiele wskazywało na tak spektakularny powrót.