"Ciężka praca się obroni"
Co wydarzyło się na przestrzeni ostatnich miesięcy w Landeku, czy można mówić o zadowoleniu z minionej rundy oraz jakie rzeczy są jeszcze do poprawy - m.in. te wątki poruszamy w rozmowie z Patrykiem Pindlem, szkoleniowcem Spójni.
SportoweBeskidy.pl: Objąłeś drużynę w lutym. Jak długą drogę przeszliście, aby być w tym miejscu, w którym jesteście obecnie?
Patryk Pindel: Po objęciu drużyny od pierwszego dnia musiałem bardzo szybko wprowadzić zmiany dotyczące ustawienia i całego modelu gry. Było to dla mnie dość niekomfortowe, bo każdy dzień i każdy trening miał ogromne znaczenie, a do startu ligi pozostawały zaledwie dwa tygodnie. Działałem więc z pewnym ryzykiem, czy wszystko zacznie funkcjonować tak, jak byśmy chcieli. Kluczowe okazały się mentalność zawodników, ich wiara oraz zaufanie do mojej osoby. Wprowadziliśmy jasne zasady funkcjonowania zespołu, wyznaczyliśmy cel i założenia, których konsekwentnie się trzymaliśmy. Z czasem okazało się, że idziemy we właściwym kierunku, więc skupialiśmy się na ciężkiej pracy podczas treningów. Już po pierwszym tygodniu zorientowałem się, że to grupa świetnych, pełnych pasji ludzi. Dalszy rozwój był już tylko konsekwencją pracy zarówno na treningu, jak i poza nim.
Dla trenera ogromnym przywilejem jest mieć zawodników, którzy chcą się rozwijać nie tylko jako piłkarze, ale także jako ludzie. Przed startem rundy jesiennej sezonu 2025/26 skrupulatnie dobieraliśmy piłkarzy pod kątem naszej filozofii gry, ale także pod względem charakteru. Często powtarzam zdanie: "ciężka praca się obroni", i nie mam tu na myśli tylko treningu. Trzeba pamiętać o czymś, o czym trenerzy często zapominają: zawodnik to przede wszystkim człowiek.
SportoweBeskidy.pl: Miniona runda była bardzo udana w Waszym wykonaniu. Chyba trener zgodzi się z tą oceną?
P.P.: Dla mnie cały rok, a szczególnie runda jesienna, był bardzo udany. Byliśmy zespołem kompletnym. Prezesi, zarząd, mój sztab oraz przede wszystkim zawodnicy patrzyliśmy w jednym kierunku i każdy dołożył swoją cegiełkę do wyniku osiągniętego jesienią.
SportoweBeskidy.pl: W jakim aspekcie piłkarskiego rzemiosła czuliście się naprawdę mocni jesienią?
P.P.: Zespół imponował organizacją w obronie. Linia defensywna funkcjonowała dojrzale, skutecznie neutralizując ataki rywali i rzadko dopuszczając do klarownych sytuacji. Zawodnicy bardzo dobrze realizowali plan na mecz, szczególnie w momentach przejścia do ataku. To pozwalało nam utrzymywać kontrolę nad przebiegiem spotkań. Drużyna kilkukrotnie udowodniła, że potrafi odwracać losy meczu i grać do końca. Zaangażowanie, determinacja i wysoka intensywność były widoczne w każdym spotkaniu, co często przechylało szalę na naszą korzyść.
SportoweBeskidy.pl: A co jest do poprawy?
P.P.: Aby się rozwijać, trzeba dalej podążać w obranym kierunku i konsekwentnie iść tą drogą. Musimy udoskonalać elementy w działaniach zespołowych, grupowych i oczywiście indywidualnych. Wiadomo, że nie unikniemy słabszych momentów, ale najważniejsze jest to, że dopóki będziemy chcieli iść do przodu, jestem spokojny o przyszłość.
SportoweBeskidy.pl: Który Wasz mecz wskazałbyś jako najbardziej udany?
P.P.: Było ich kilka, ale jeśli miałbym któryś wyróżnić, wybrałbym wygraną 2:0 z Rakowem Częstochowa II. Dlaczego ten? Bo uważam, że to najsilniejszy zespół w lidze.
SportoweBeskidy.pl: Jeśli chodzi o kadrę Spójni, to połączenie młodości z doświadczeniem. Ten kierunek został obrany celowo i czy zdaje egzamin?
P.P.: Tak, na taką politykę kadrową świadomie się zdecydowaliśmy. Uważam, że od takich zawodników jak Giorgi Merebashvili, Marcin Czaicki, Kuba Wojtyła, Kamil Turoń, Patryk Fabian, Patryk Kierlin czy Bartłomiej Ślosarczyk, a więc graczy bardzo doświadczonych na tym poziomie, mogą się uczyć utalentowani młodzi piłkarze tacy jak Misala, Biskup, Szołtys, Czader, Mencnarowski, Macura czy Kowalczyk. Cała kadra jest silna razem, a każdy z tych zawodników jest po prostu fajnym człowiekiem. Charakter był jedną z podstaw w podejmowaniu decyzji o budowie obecnego składu.