- W pierwszej połowie bardzo dobrze się broniliśmy i mieliśmy swoje okazje na tle wyżej notowanego rywala. Po zmianie stron w nasze szeregi wkradła się dezorganizacja i młodzież Rekordu to wykorzystała - ocenił sparing Tomasz Wuwer, szkoleniowiec Czarnych. 

 

Pierwsza połowa przebiegła bez większej historii. Sytuacji strzeleckich było jak "na lekarstwo". Po stronie jaworzan najlepszą próbę miał Dariusz Sierota. Z kolei rezerwy Rekordu mogły objąć prowadzenie, gdy Oleh Abram sprokurował rzut karny. Golkiper jaworzan obronił jednak "11" egzekwowaną przez Oliwiera Foxa i premierowa część zakończyła się bez goli. 

 

Po zmianie stron jakość defensywna Czarnych uległa regresowi. W 51. minucie Kamil Gumółka skierował piłkę do siatki po prostopadłym podaniu od Tobiasza Szwedy. Zdobyta bramka dodała animuszu rezerwom Rekordu. Na 2:0 trafił Filip Kliś, a asystą wykazał się Kamil Sadlik. Trzecie trafienie było konsekwencją wygranego pojedynku sam na sam przez T. Szwedę. W końcówce wynik na 4:0 ustalił Jakub Motyka uderzeniem zza "16".