Coraz bliżej... podium
Engelberg ponownie mógł okazać się szczęśliwy z biało-czerwonej perspektywy. Dzisiejszy konkurs - ostatni przed świąteczną przerwą i Turniejem Czterech Skoczni - omal nie zakończył się miejscem na podium Kacpra Tomasiaka.
Skoczek LKS Klimczok Bystra po pierwszej serii był o włos od "życiówki", gdy po próbie długości 131 metrów tracił do najlepszych bardzo niewiele (ledwie 0,1 "oczka" do podium). W finale 126,5 m nie wystarczyło Kacprowi Tomasiakowi do przeskoczenia stabilnych konkurentów. Młody Polak - ponownie najlepszy w gronie wszystkich podopiecznych Macieja Maciusiaka - zajął 5. lokatę, wyrównując swoje osiągnięcie z początku grudnia z Wisły i potwierdzając wtórnie olbrzymi potencjał.
W niedzielę cieszył się także nie bez powodu Paweł Wąsek. Reprezentant WSS Wisła w Wiśle zanotował 134 m i 127 m, a 13. miejsce w klasyfikacji rewanżowego konkursu w Engelbergu świadczyć może o zwyżce formy. Rozczarowanie dnia to z całą pewnością dopiero 42. lokata innego wiślanina Piotra Żyły (116,5 m), którego los podzielił zresztą Dawid Kubacki (119 m). Punkty za odpowiednio 18. i 27. miejsce zgarnęli Kamil Stoch (120,5 m i 121 m) oraz Maciej Kot (119 m i 121,5 m).
Zawody stały zresztą na wysokim poziomie. Wydarzeniem był rekord skoczni Stephana Embachera - 145 m oraz przerwana seria zwycięstw Domena Prevca, mimo fantastycznych 141 m w finale zmagań. Lepszą łączną notę o 3,6 punkty uzyskał Japończyk Ryoyu Kobayashi (133 m i 132 m). Na "pudle" obok stanął również Felix Hoffmann z Niemiec. Co ciekawe, dzień wcześniej Prevc fetował wygraną numer 5. z rzędu (138,5 m i 142 m). Hoffmann był za nim, a Ren Nikaido zajął 3. miejsce, zastępując w ścisłej "szpicy" swojego bardziej utytułowanego rodaka.
Polskie dokonania to 13. lokata Tomasiaka (125 m i 133 m) oraz 17. Żyły (131,5 m i 126,5 m). Stocha sklasyfikowano na 22. miejscu, zaś Kot z Kubackim zostali wyeliminowani na półmetku.