Czołówka zgodna z derbowym wyjątkiem
W 15. kolejce żywieckiej A-klasy nie zabrakło wydarzeń ciekawych, które obejmowały nie tylko ścisłą ligową „szpicę”. Powracamy do długiego, świątecznego weekendu.
Nikt się nie cieszy
Zainteresowanie wzbudzał mecz, który zakończył minioną serię gier. Wystąpiły w nim zespoły zamykające stawkę, a więc bezpośrednio zaangażowane w walkę o uniknięcie degradacji. I chyba nikt nie spodziewał się, że po 27. minutach rywalizacji zamykająca tabelę Soła Żywiec będzie po hat-tricku Roberta Pichety aż w takim stopniu dominowała nad Magórką Czernichów. – Niczego rywalowi nie ujmując jest sztuką, żeby z zespołem będącym na ostatnim miejscu stracić tyle goli w tak krótkim czasie. Popełnialiśmy błędy indywidualne, w ustawieniu i asekuracji, przez co musieliśmy powrócić do standardowego ustawienia. Dopiero wtedy nastąpiła poprawa – opowiada Rafał Żurawski, grający trener gości, który golem dał swojemu zespołowi sygnał do odrabiania strat, a jeszcze przed pauzą Magórka dołożyła trafienie „stykowe”.
Po pauzie, Żurawski i Picheta wymienili kolejne ciosy, a gdy Soła już „witała się z gąską”, fenomenalne uderzenie Igora Muchy sprzed 40. metrów zapewniło Czernichowianom wyjazdowy punkt, który... niczego w tabeli zasadniczo nie zmienił. – Nie jestem z tego meczu w naszym wykonaniu zadowolony. Pokazaliśmy charakter doganiając przeciwnika z wyniku 0:3, ale z mojej boiskowej perspektywy byliśmy drużyną dużo lepszą. Zachowaliśmy 3 punkty przewagi nad Sołą, ale też nie pozwoliło nam to za bardzo zbliżyć się do zespołu będącego przed nami w tabeli (Grapa Trzebinia, która w weekend minimalnie przegrała w Cięcinie – przyp. red.). W sytuacji jesteśmy teraz minimalnie korzystniejszej, natomiast o komforcie ciężko mówić, bo nie wiemy, ilu będzie ostatecznie spadkowiczów z A-klasy. Dla bezpieczeństwa dobrze byłoby skoczyć lokatę wyżej w tabeli – komentuje trener Magórki.
Derby to... derby
Po efektownej wygranej nad Beskidem Gilowice nie poszła „za ciosem” żywiecka Koszarawa, która po raz 2. w sezonie musiała pogodzić się z ligową przegraną. Ta ma wymiar prestiżowy, wszak po bramkach Igora Jarco i Roberta Marszałka z końcówki pierwszej połowy, skuteczniejsze oblicze zademonstrował Góral. A jeszcze przy wyniku bezbramkowym goście przecierali oczy ze zdumienia, gdy rzut karny zmarnował Kacper Piórecki... – Osobiście byłem przekonany, że to Koszarawa wygra. Znam większość chłopaków w tej drużynie i wiem na co ją stać. Ale były to derby i raz jeszcze okazało się, że tabela w takich spotkaniach nie ma żadnego znaczenia. W szeregach Górala nastąpiła mobilizacja i nie zawsze „na papierze” lepszy zespół w derbach zwycięża – klaruje Żurawski.
Punktujący faworyci
O pewnym zaskoczeniu mówić można w kontekście konfrontacji Beskidu Gilowice z Sołą Rajcza. Gospodarze razili przeciwnika 6 razy i nie doczekali się przy tym żadnej riposty. – Soła zimą się wzmocniła, dołączył do drużyny choćby Damian Salachna. Wydawało się, że może być groźna dla faworytów. Być może taką porażkę należy wiązać z pierwszym wyjazdem w rundzie wiosennej i dodatkowo naprawdę trudnym terenem dla przyjezdnych – zaznacza nasz rozmówca.
W fotelu lidera wygodnie „rozsiadły się” rezerwy Orła Łękawica, które po przerwie w rywalizacji w Sopotni przechyliły szalę na swoją korzyść. – Przez to, że wycofała się „jedynka” Orła z gry w IV lidze, to drużyna rezerw jest nawet mocniejsza. Są w Łękawicy zawodnicy, którzy grali wyżej z Robertem Mrózkiem na czele. Moim zdaniem mają szansę w lidze namieszać i to mistrzostwo nie jest nierealne – wyjaśnia Rafał Żurawski.
A skoro przy zespołach z a-klasowego „topu” mowa, to zarówno wicelider Maksymilian Cisiec, jak i Stal-Śrubiarnia II Żywiec wykorzystały zgodnie atuty swojego boiska. Ci pierwsi mogli liczyć na doświadczenie snajperskie Macieja Figury, drudzy – z bramkostrzelnym Mateuszem Hernasem w składzie – rozbili Metal Węgierska Górka, gdy ten w rewanżowej odsłonie wyraźnie opadł z sił. – Z taką pełniejszą oceną wstrzymałbym się, gdy każdy z zespołów rozegra po 5-6 spotkań. Wtedy ta ocena będzie bardziej miarodajna – kończy szkoleniowiec przedostatniej w tabeli ekipy z Czernichowa.
Wyniki 15. kolejki:
LKS Sopotnia – Orzeł II Łękawica 1:2 (1:0)
Gole: Dendys – Piątek, Biółka
Maksymilian Cisiec – Skrzyczne Lipowa 3:0 (1:0)
Gole: M. Figura (2), Kamenev
Beskid Gilowice – Soła Rajcza 6:0 (4:0)
Gole: Sala (3), Tatara, Kastelik, Hutyra (sam.)
Góral Żywiec – Koszarawa Żywiec 2:1 (1:0)
Gole: Jarco, Marszałek – Piórecki
Stal-Śrubiarnia II Żywiec – Metal Węgierska Górka 7:1 (0:1)
Gole: Hernas (2), Łukaszek (2), Góra, Zajdler, Legut – Kupczak
Świt Cięcina – Grapa Trzebinia 1:0 (0:0)
Gol: Karpeta
Soła Żywiec – Magórka Czernichów 4:4 (3:2)
Gole: Picheta (4) – Żurawski (2), Jeżewski, Mucha
TABELA/TERMINARZ