SportoweBeskidy.pl: Właśnie opublikowano terminarz Ligi Okręgowej Skoczowsko-Żywieckiej. Górala Istebna w nim nie ma, co definitywnie oznacza, że w nadchodzącym sezonie zagracie w V lidze?

Dariusz Rucki: Tak, przystępujemy do rozgrywek V ligi. Pojawiały się wcześniej różne sygnały, że taka możliwość istnieje i ostatecznie ta furtka się otworzyła. Jesteśmy chyba jedynym przykładem w Polsce, że utrzymaliśmy się w lidze, mając na koncie tylko jedno zwycięstwo na boisku (śmiech). Wierzę jednak, że będziemy mocniejsi. Liga zapowiada się bardzo wyrównanie, ale patrzymy w przyszłość z optymizmem.

 

SportoweBeskidy.pl: Ulgę już chyba czuć?

D.R.: Zdecydowanie. Jedną nogą byliśmy już w lidze okręgowej i nie ukrywam, że nie patrzyliśmy na taki scenariusz z entuzjazmem. Przyjęliśmy tę wiadomość z dużą radością. Każdy chce grać jak najwyżej i nie schodzić na niższy poziom. Nie chcieliśmy robić kroku w tył, żeby później zrobić dwa do przodu. Zresztą aż 99 procent zawodników było za tym, żeby dalej rywalizować w V lidze.

 

SportoweBeskidy.pl: Ostatnie tygodnie w Istebnej były chyba bardzo nerwowe. Losy klubu zmieniały się niemal z dnia na dzień.

D.R.: Spokoju na pewno nie było. Telefon dzwonił praktycznie bez przerwy, my również wykonywaliśmy mnóstwo telefonów. To był bardzo gorący okres. Teoretycznie wakacje, ale na pewno nie dla mnie. Można powiedzieć, że w ogóle nie odpocząłem (śmiech).

 

SportoweBeskidy.pl: Trzeba jednak uczciwie przyznać, że los się do was uśmiechnął. Utrzymanie było możliwe dzięki wycofaniu się GKS-u II Jastrzębie i Drzewiarza Jasienica. Sportowo miniony sezon był dla Górala bardzo trudny.

D.R.: Zgadzam się. To był fatalny sezon. Dla mnie, jako trenera, było to jednak bardzo cenne doświadczenie. Musiałem zmierzyć się z sytuacją, w której trzeba było znaleźć sposób na zmotywowanie zespołu w bardzo trudnych okolicznościach. Wierzę, że to zaprocentuje w moim dalszym rozwoju.

 

SportoweBeskidy.pl: Wyciągnęliście już odpowiednie wnioski? Najbardziej rzuca się w oczy liczba 98 straconych bramek.

D.R.: Oczywiście. To przede wszystkim efekt tego, że nie byliśmy przygotowani motorycznie tak, jak powinniśmy. Nie udało się zrealizować treningów w takim wymiarze, jaki zakładaliśmy. Musimy wyciągnąć wnioski, szczególnie w grze defensywnej. Nad tym elementem będziemy pracować bardzo intensywnie.

 

SportoweBeskidy.pl: W kuluarach sporo mówi się o tym, że Góral planuje solidnie wzmocnić kadrę.

D.R.: Dzisiaj rozpoczynamy przygotowania. Kilku zawodników jest bardzo blisko podpisania kontraktów, ale dopóki nie ma podpisów, nie chcemy niczego ogłaszać. Z doświadczenia wiemy, że w piłce wszystko może się jeszcze zmienić. Mogę jednak powiedzieć, że chcemy pozyskać piłkarzy ogranych na poziomie V ligi. Zresztą sytuacja trochę nas do tego zmusiła, bo z zespołu odchodzą Andrzej Łacek, Dariusz Juroszek, Mateusz Krężelok Dawid Colik.

 

SportoweBeskidy.pl: W takich okolicznościach prowadzenie rozmów transferowych chyba nie należało do najłatwiejszych?

D.R.: To było spore utrudnienie. Pierwsze pytanie, jakie słyszeliśmy od zawodników, zawsze dotyczyło tego, czy będziemy grać w lidze okręgowej, czy jednak w V lidze. Teraz wszystko jest już jasne i negocjacje stały się zdecydowanie łatwiejsze oraz bardziej komfortowe.

 

SportoweBeskidy.pl: O co będzie walczył Góral Istebna w sezonie 2026/2027?

D.R.: Przede wszystkim chcemy spokojnie się utrzymać. Po cichu liczymy również na miejsce w środku tabeli. Naszym celem jest zaprezentowanie się zdecydowanie lepiej niż w poprzednim sezonie. Wiemy już, czego możemy spodziewać się po tej lidze i mam nadzieję, że przełoży się to na znacznie lepsze wyniki.