SportoweBeskidy.pl: Jakie nastroje panują w Wilkowicach na ostatniej prostej 2025 roku?
Dariusz Wandzel:
Zakończyliśmy rundę w pierwszym i drugim zespole. Odbyliśmy kilka rozmów dotyczących przyszłości. W piątek odbędzie się posiedzenie zarządu, na którym ustalimy kierunek działań. Wzięliśmy na siebie sporo tematów - piłkę nożną, futsal, liczne grupy młodzieżowe i musimy obrać konkretną drogę. Więcej szczegółów będziemy znać w piątek wieczorem. Generalnie jestem zadowolony z tego roku, bo udało się zrealizować większość zadań.

 

SportoweBeskidy.pl: Jeśli chodzi o piłkę nożną, powodów do zadowolenia chyba nieco mniej. Pierwszy zespół zajmuje 11. miejsce w V lidze, a rezerwy znajdują się w strefie spadkowej Ligi Okręgowej Bielsko-Tyskiej. Czy macie już pierwsze diagnozy tej sytuacji?
D.W.
: Analizowaliśmy, z czego to wynika. Było sporo kontuzji, trochę późno, ale udało nam się pozyskać profesjonalnego fizjoterapeutę. W zimie będziemy chcieli wzmocnić pierwszy zespół, bo szykuje się też kilka odejść.

 

SportoweBeskidy.pl: Czy rozważane są zmiany na ławce trenerskiej pierwszej drużyny?
D.W
.: Na ten moment nie. Nie było - jeszcze - takich rozmów. Krzysztof Bąk bardzo się stara, jest głową całego projektu i świetnie mi się z nim współpracuje. Ma znakomite podejście do młodzieży, co widać choćby po tym, jak regularnie wprowadza młodych zawodników do pierwszej drużyny.

 

SportoweBeskidy.pl: Z perspektywy czasu - awans „dwójki” do okręgówki był dobrą decyzją?
D.W.
: Zdecydowanie tak. Wychodzę z założenia, że zawsze warto spróbować. Nie ma tragedii, jeśli chodzi o dorobek punktowy, a nawet jeśli spadniemy, nic wielkiego się nie stanie i nikt nie będzie za to obwiniany.

 

SportoweBeskidy.pl: Mocno postawiliście na szkolenie młodzieży i futsal. Tu rzeczywiście widać wiele pozytywów.
D.W.
: Osobiście jestem z futsalu bardzo zadowolony. Na mecze przychodzi sporo kibiców, przywieźliśmy kilka medali z mistrzostw i widać, że ludziom to się podoba. Szkoda tylko porażki w pierwszym meczu CLJ U-19 z GKS-em Tychy. Widzimy jednak, że kluby wokół również mocno stawiają na futsal. Stal-Śrubiarnia Żywiec zgłosiła drużyny do młodzieżowych mistrzostw Polski, BKS występuje w III lidze śląskiej. Fajnie, że to środowisko się rozwija. Bialska Stal, ze swoją historią i marką, to także świetny ruch.

 

SportoweBeskidy.pl: Współpraca z Rekordem, świetne wyniki w II lidze futsalu, gra w Centralnej Lidze Juniorów - czy GLKS chce być znaczącym punktem na futsalowej mapie Polski?
D.W
.: Zdecydowanie tak. Chcemy działać w tym kierunku, bo futsal to mój konik, i zależy nam, abyśmy liczyli się w kraju. Chciałbym regularnie przywozić medale z młodzieżowych mistrzostw Polski i w przyszłości awansować do I ligi. Konkurencja jest duża. Klubów w MMP jest coraz więcej, ale chcemy rywalizować na najwyższym poziomie z naszą zdolną młodzieżą.

 

SportoweBeskidy.pl: Tylko czy da się to wszystko pogodzić? Słychać, że część zawodników musi grać tu i tu, często bez czasu na regenerację.
D.W.
: To jest nasz największy dylemat. W przypadku dzieci i młodzieży, da się to pogodzić, bo oni i tak trenują w hali, więc futsal jest dla nich naturalnym uzupełnieniem. Problem dotyczy starszych zawodników. Dostałem sygnały od trenera Bąka, że po treningu halowym brakuje im sił na zajęcia z pierwszym zespołem. Musimy podjąć jedną, jasną decyzję: zawodnik idzie tu albo tam.

 

SportoweBeskidy.pl: Co dziś jest więc absolutnym priorytetem dla GLKS-u Nacomi Wilkowice?
D.W.
: Priorytetem pozostaje szkolenie młodzieży oraz stabilizacja pierwszej drużyny w V lidze. To nasza wizytówka, bez niej cała praca będzie się rozmywać.

 

SportoweBeskidy.pl: Jaka będzie zima w kontekście pierwszego zespołu? Czy planujecie wzmocnienia z zewnątrz?
D.W.
: Prowadzimy już pewne rozmowy. Mamy kilka nazwisk na liście, ale zobaczymy, czy kluby macierzyste będą skłonne ich puścić i czy podołamy finansowo. Chcemy zdobyć dodatkowe środki, aby klub mógł dalej się rozwijać.