- Zasłużone i wywalczone trzy punkty. Mieliśmy świadomość jak ważny był to mecz dla układu tabeli. Nie było łatwo, ale jeden z finałów mamy za sobą i będziemy robić wszystko, aby uratować tę wiosnę dobrą końcówką - powiedział trener Czarnych Jakub Kubica.


Czarni przystąpili do spotkania z dużą dozą animuszu i już w 9. minucie objęli prowadzenie. Po rzucie rożnym piłka przeszła przez całe pole karne aż do dłuższego słupka, a Ivan Tkachuk z narożnika pola karnego precyzyjnym centrostrzałem ulokował ją w siatce. Chwilę później sytuacja gości stała się jeszcze bardziej komfortową. W 16. minucie Yan Max skorzystał z błędu bramkarza pod presją wysokiego pressingu - przejął piłkę na 18. metrze i lobem skierował ją do pustej bramki. Po dwóch szybkich golach Czarni zdecydowali się oddać inicjatywę. Piłkę posiadali miejscowi, którzy wypracowali sobie kilka groźnych sytuacji, lecz do udokumentowania przewagi im brakowało.

 

Tuż po przerwie, w 46. minucie, bliski zdobycia gola był Janusz Cyran, jego strzał trafił jednak w słupek i odbił się w boczną siatkę. Swoje okazje marnowali też Ivan TkachukBartłomiej Matula. W 65. minucie to jednak GLKS II strzelił. Po zamieszaniu po rzucie rożnym piłka wpadła pod poprzeczkę i było 1:2. Bramka kontaktowa tchnęła w gospodarzy nowe życie, a Czarni musieli odpierać kolejne ataki. Sami jednak nie rezygnowali z szukania trzeciej bramki - groźni byli Matula i Krystian Makowski. Kropkę nad i postawił Patryk Strzelczyk w 3. minucie doliczonego czasu gry. Po szybkim ataku wykończonym efektownym lobem z 40 metrów ustalił wynik, a chwilę później sędzia odgwizdał koniec meczu.