Dowieźli do końca
Czechowicki MRKS miał okazje, aby spotkanie z MKS-em Lędziny zamknąć szybciej. To się nie ziściło, przez co do końca wynik pozostawał kwestią otwartą.
Od pierwszego gwizdka inicjatywa należała do zespołu z Czechowic-Dziedzic. Gospodarze zdominowali rywala pod względem posiadania piłki, utrzymując je na poziomie około 80% i konsekwentnie budując ataki pozycyjne. Problemem była jednak skuteczność, która, poza jedną akcją, pozostawiała wiele do życzenia.
Kluczowy moment meczu nastąpił w 20. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i wybiciu piłki przez defensywę gości, do "futbolówki" dopadł Patryk Wójtowicz, który z około 25 metrów oddał potężny strzał w samo okienko, nie dając szans bramkarzowi. W pierwszej połowie gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie. W 24. minucie po strzale Filipa Gajdy z rzutu wolnego bramkarz odbił piłkę, a dobitka Marcina Byrtka trafiła w słupek. Chwilę później Marcin Studencki uderzył w boczną siatkę, a w 38. minucie Mateusz Wiśniowski sprawdził refleks Marcela Grabowskiego, który efektownie sparował jego mocny strzał. Goście zagrozili jedynie sporadycznie. Najpierw Sebastain Walicki został zatrzymany przez dobrze interweniującego Łukasza Byrtka, a tuż przed przerwą po rzucie rożnym strzał Gemborysa został zablokowany i przeleciał nad poprzeczką.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. MRKS nadal przeważał, ale raził nieskutecznością. Już w 51. minucie Szymon Byrtek minimalnie chybił z dogodnej pozycji, a kilka minut później Marcin Wróbel trafił w poprzeczkę po dośrodkowaniu Oskara Zycha. Ten sam zawodnik w kolejnej akcji ponownie nie zdołał pokonać bramkarza, uderzając nad bramką. W 65. minucie zrobiło się nerwowo. Po rzucie wolnym piłkę do siatki skierował Walicki, jednak arbiter liniowy wcześniej zasygnalizował pozycję spaloną i gol nie został uznany. Gospodarze nadal szukali drugiego trafienia, lecz próby Sz. Byrtka, Wójtowicza czy rezerwowych Konrada Bukowczana i Daniela Iwanka nie przyniosły efektu.
Końcówka należała do gości, którzy postawili wszystko na jedną "kartę". W 85. minucie po rzucie wolnym Walicki uderzył nad bramką, a w doliczonym czasie gry MKS Lędziny wywalczył kilka rzutów rożnych. Ostatecznie defensywa MRKS-u poradziła sobie z naporem rywali i utrzymała jednobramkowe prowadzenie.