Dramaturgia w jakościowym widowisku
Nie mają się czego wstydzić piłkarze Iskry Rybarzowice, którzy do spółki z Fortuną Wyry zadbali o emocjonujące starcie.
Goście w 20. minucie jako pierwsi cieszyli się z bramki. Dośrodkowanie na dalszy słupek wykonał Dariusz Sierota, a głową piłkę do siatki skierował Mateusz Fiedor. O ile w tej części mecz toczył się pod dyktando Iskry, tak po przerwie zawodnicy Fortuny zdołali dojść do głosu. W 58. minucie Kamil Cieszko i w 65. minucie Tomasz Tabiś odwrócili bieg spotkania. Z walki o korzystny wynik ekipa z Rybarzowic nie zrezygnowała. W efekcie w 72. minucie uderzeniem z 12. metra po wcześniejszym zamieszaniu wyrównał Jakub Pilch.
Emocji – i to jakich! – dostarczył sam finisz spotkania. W 89. minucie „oko w oko” ze strzegącym „świątyni” gospodarzy Milanem Bartłomiejczakiem stanął Jakub Caputa. Bramkarz strzał sparował, a dobitka Tobiasza Kwaśnego z kąta trafiła w słupek. Nie to było jednak w owej sytuacji najgorsze. Piłkarze Fortuny momentalnie ruszyli z kontrą, a błąd indywidualny i faul w „16” utorował drogę Mateuszowi Sikorze, by zapewnić swojej drużynie wygraną „last minute”.
– Szkoda bardzo, że tak się to skończyło. Był to mecz na wysokim poziomie intensywności i jakości, w którym mierzyliśmy się z solidnym przeciwnikiem chcącym grać w piłkę. Jak już przegrywać to po takiej grze, z której można naprawdę być zadowolonym – zauważa Daniel Kasprzycki, szkoleniowiec beniaminka „okręgówki”.