Po wejściu, wszystko jeszcze pachniało nowością.. W nowej hali przy ulicy Startowej kibice niemal w komplecie wypełnili fotele, które nie tak dawno zostały zamontowane. Futsaliści Rekordu Bielsko-Biała otworzyli ligowe zmagania w pięknym obiekcie spotkaniem z Jaxan Śląsk Wrocław. Sam mecz dostarczył świetną namiastkę futsalowych emocji. 

 

Nie ma co ukrywać, okoliczność tego meczu była wyjątkowa, ale potencjalna presja nie wpłynęła negatywnie na “rekordzistów”. Od początku to oni chcieli nadawać ton rywalizacji i szybko udało im się to potwierdzić w rezultacie. W 2. minucie autorem pierwszego trafienia w nowej hali dla Rekordu był Michał Marek. Pivot skutecznie “musnął” piłkę po strzale… Michała Kałuży. 120 sekund efektowną indywidualną akcją wykazał się kapitan “rekordzistów”, Paweł Budniak. Na przeszkodzie stanął mu jednak golkiper wrocławian. 

 

Biało-zieloni nie odpuszczali w kolejnych bramkowych okazjach. Aż w końcu dopięli swego. W 7. minucie znów z trafienia cieszył się Marek - tym razem w rolę asystenta wcielił się Kadu. Na tym jednak emocje w pierwszej części nie dobiegły końca. Mecz toczył się w wysokim tempie, a Śląsk miał nadzieje na sprawienie niespodzianki. Gospodarze nie uciekali od fauli… Na tyle często, iż w 13. minucie mieli na swoim koncie 6. fauli. To oznaczało przedłużony rzut karny dla Śląska, który został zamieniony na bramkę. Po tym wydarzeniu Rekord jednak był powściągliwy w przewinieniach, a i w ofensywie pojawił się “konkret”. Tuż przed przerwą z bliskiej odległości trafił Miłosz Krzempek. 
 

Optyczna przewaga - bezapelacyjnie - należała na wstępie drugiej części do "rekordzistów". Jedynym problemem były rozregulowane "celowniki"... do czasu. W 28. minucie hat-tricka przypieczętował Michał Marek puentując zagranie od Budniaka. W kolejnych fragmentach bardzo aktywny w ofensywie był Edgar Varela - debiutujący przed bielską publicznością, jednak brakowało postawienia kropki nad i. W ostatnich sekundach wynik meczu strzałem z dalszej odległości ustalił na 5:1 kapitan Rekordu, Paweł Budniak.