Europy nie zawojowali
UEFA Futsal EURO 2026 niepomyślne dla reprezentacji Polski, w składzie z zawodnikami Rekordu Bielsko-Biała.
Na otwarcie czempionatu biało-czerwoni niczego nie wskórali w konfrontacji z Węgrami, ulegając im 2:4. I o tyle jest to zaskoczeniem, że to podopieczni Błażeja Korczyńskiego stawiani byli raczej jako faworyci meczu grupy A w słoweńskiej Ljubljanie. Jakby tego było mało, do 28. minuty rywalizacji wynik był korzystny dla Polaków, którzy w 11. i 14. minucie odpowiadali na trafienie Madziarów. Autorzy bramek? Nie inaczej - "rekordziści". Swoje "momenty" mieli z bliska dokonujący formalności Kacper Pawlus - jak się okazało najmłodszy zdobywca gola w historii finałów Mistrzostw Europy - oraz mierzący wybornie z dystansu Mikołaj Zastawnik. Udział w prowadzeniu miał również bramkarz Michał Kałuża, którego kilka interwencji ratowało polską drużynę przed wcześniejszymi poniesieniem strat.
W powyższym kontekście starcie z Włochami miało znaczenie decydujące względem przedłużenia szans na wyjście z grupy. Niestety, wątpliwości nie było żadnych, a rezultat 4:0 na korzyść przeciwnika jest wielce wymowny. O jakichkolwiek wyczynach futsalistów Rekordu wspominać toteż nie sposób. Zastawnik z Pawlusem rozpoczęli spotkanie w wyjściowym składzie, zaś Michał Marek z Grzegorzem Haraburdą zameldowali się na parkiecie w toku premierowej połowy, na wskroś nieudanej dla reprezentacji Polski i zwieńczonej wynikiem 3:0 dla Italii. Kałuża tym razem zajął miejsce między słupkami na wstępie drugiej części, rotacyjnie wymieniając się w tej roli z Michałem Widuchem.
Dla kwestii awansu nie będzie miał znaczenia czwartkowy mecz biało-czerwonych z broniącymi tytułu mistrzów Portugalczykami. Wraz z nim zakończą udział w turnieju, by powrócić do ligowej rzeczywistości.