- Wygrała drużyna, która bardziej chciała zrealizować swój cel. Wisła była konkretniejsza i zwyciężyła zasłużenie - gratulacje dla naszych rywali - przyznał Przemysław Jurasz, szkoleniowiec Sokoła. 

 

Spotkanie obfitowało w ciekawe wydarzenia. Strzelanie w 4. minucie rozpoczął Kamil Urbaniec, który po stracie zawodnika Wisły ruszył na bramkę gospodarzy i dał Sokołowi prowadzenie. Na odpowiedź drużyny ze Strumienia trzeba było czekać do minuty 17. Wówczas to Dawid Gizler sfinalizował składną akcję swojej drużyny i dogranie od Jakuba Puzonia. Tuż przed końcem pierwszej części znów Sokół prowadził, gdy pięknym uderzeniem wykazał się Jurasz. 

 

Ważny moment miał miejsce jednak w 42. minucie. Szymon Czakon przy wyprowadzeniu piłki pechowo skręcił kostkę, bez kontaktu z rywalem. "Futbolówkę" przejął Michał Talik i już miał sytuację sam na sam, mógł podwyższyć stan na 3:1, lecz... zatrzymał akcję, widząc uraz swojego rywala. Zachowanie fair play godne pochwały i docenianie. - Uważam, że był to tak naprawdę moment zwrotny w tym meczu. Wielki szacunek dla naszych rywali. Sam, nie wiem jakbym się zachował w takiej sytuacji, a tu napastnik postanowił zatrzymać akcję. Niesamowita postawa fair play - docenia Mateusz Szatkowski, trener Wisły. 

 

Druga połowa miała bardzo otwarty przebieg. Bartosz Wojtków trafił w 53. minucie na 2:2 po asyście Jakuba Grzybka i później obie drużyny miały swoje okazje, aby przechylić szalę wygraną na swoją korzyść. Ta sztuka powiodła się ostatecznie gospodarzom. W 89. minucie 15-letni Miłosz Staroń umieścił piłkę w siatce po dograniu Artura Miłego i Wisła przełamała ostatnią gorszą serię.