"Finał był godny swojej rangi"
Dobra atmosfera panowała wczoraj na obiekcie w Jaworzu. To właśnie tam Drzewiarz Jasienica sięgnął po Puchar Polski na szczeblu Podokręgu Bielsko-Biała, pokonując 1:0 rezerwy Podbeskidzia.
- Finał oceniam bardzo pozytywnie pozytywnie. Drużyny walczyły z całego serca, a rywalizacja przebiegała w duchu fair play. Finał był godny swojej rangi. Sam mecz był ciekawy, cieszył się dużym zainteresowaniem i zgromadził wielu kibiców. Doping był kulturalny, a sympatycy obu drużyn siedzieli obok siebie – panowała świetna atmosfera sportowego święta. Cieszy też fakt, że w Święto Niepodległości mogliśmy uczcić ten dzień w piłkarski sposób - zaznacza w rozmowie z naszym portalem Marek Kubica, prezes Podokręgu Bielsko-Biała.
Na kilka dni przed finałem doszło do zmiany miejsca rozegrania finału. Po niedzielnym meczu rezerw Drzewiarza i złego stanu murawy w Jasienicy postanowiono, że decydujący mecz rozegrany zostanie na obiekcie w Jaworzu. - Boisko zdało egzamin - choć było ciężkie, to mimo warunków prezentowało się dobrze i nie przeszkadzało w grze. Taki mamy klimat, a jak na połowę listopada, murawa była naprawdę w porządku. Patrząc na boiska w innych miejscowościach, można powiedzieć, że wypadliśmy bardzo dobrze. Jaworze przygotowało wszystko bardzo dobrze, było coś ciepłego do zjedzenia, a jako podokręg jesteśmy zadowoleni z całej organizacji - ocenia Kubica.
Drzewiarz sięgnął po trofeum, pokonując rezerwy Podbeskidzia 1:0. Decydującego gola zdobył w 86. minucie 18-letni Karol Podgórski. - Zrealizowaliśmy swoje założenia, zwłaszcza w pierwszej połowie, i spodziewaliśmy się właśnie takiego meczu. Ostatecznie wszystko zakończyło się dla nas happy endem i bardzo cieszymy się ze zdobycia pucharu. Trzeba pochwalić całą drużynę - obronę, kolektyw, ogromne zaangażowanie i serce do gry. To właśnie te elementy przesądziły o naszym zwycięstwie - przyznał Konrad Kuder, szkoleniowiec Drzewiarza.
Nie ma co się dziwić, w szeregach rezerw Podbeskidzia po meczu panował niedosyt. Tym bardziej, iż bielszczanie mieli kilka dobrych okazji, szczególnie w drugiej części. - Pierwsza połowa była wyrównana - zanim dostosowaliśmy się do nawierzchni, minęło trochę czasu. Nie stworzyliśmy klarownych sytuacji, ale też nie dopuściliśmy rywala do groźnych akcji. W drugiej połowie graliśmy już pod nasze dyktando, mieliśmy słupki, interwencje bramkarza, jednak po raz kolejny zawiodło nas nieodpowiedzialne zachowanie w obronie. Drzewiarz to wykorzystał i zwyciężył. Szkoda, lecz w piłce decydują detale i większa determinacja. Rywale wygrali kolektywem - ocenił Tomasz Górkiewicz, trener "dwójki" Podbeskidzia.