Aktywność "rekordzistów" w ofensywie, przejawiająca się w częstym przebywaniu na połowie Dremana, popłaciła w 7. minucie, kiedy Gustavo Henrique z pomocą rykoszetu po błyskawicznym wznowieniu gry z autu otworzył rezultat konfrontacji. Na gola owego się zresztą zanosiło, bo nieco wcześniej centymetrów zabrakło do szczęścia strzelającemu w słupek Srdjanovi Ivankoviciovi, a w idealnej sytuacji "oko w oko" z golkiperem gości do celu nie trafił Kacper Pawlus.

Kolejne gole kwestią czasu? Można było tak pomyśleć, ale opolanie przysłowiowym chłopcem do bicia być nie zamierzali. W 15. minucie powrót do obrony faulem spuentował Miłosz Krzempek, a tzw. przedłużony rzut karny wybornie wykonał Xavier Domingos, nie dając szans Michałowi Kałuży uderzeniem w "same widły". Podrażnieni bielszczanie odpowiedzieli m.in. słupkiem Pawlusa i kilkoma rozegraniami w ataku pozycyjnym, które nie przyniosły powrotnej przewagi.

Swego Rekord dopiął w 26. minucie, kiedy znów posiadał znaczącą inicjatywę, szukając "luki" w szeregach obronnych Dremana. Po doskonałym rozegraniu Franco Spellanzona piłka dotarła do Ivankovicia, a próbę Serba tuż przed linią bramkową wepchnął do siatki Michał Marek. I tym razem gospodarze nie byli w stanie zainicjować żadnej kanonady, ale w odróżnieniu od pierwszej połowy, nie dali sobie wydrzeć korzystnego wyniku.

W 37. minucie do końca powalczył Paweł Budniak, który po przechwycie dokonał formalności, wykorzystując na wskroś ryzykowną grę przeciwnika. Taki sam dotkliwy los spotkał futsalistów Dremana kilkadziesiąt sekund później, kiedy wprost "do sieci" przymierzył z własnej połowy Martin Doša. Bielszczanie zdołali także rywala dobić w 39. i 40. minucie. Wpierw Budniak z rzutu wolnego dograł do niepilnowanego Spellanzona, który uderzył wyjątkowo precyzyjnie lewą nogą, za moment sam przed golkiperem opolan stanął Krzempek, pieczętując domową wygraną w okazałym stosunku 6:1.