Forma niczego sobie
Gromadzący regularnie punkty na starcie sezonu 2025/2026 dankowicki Pasjonat zagrał dziś na wyjeździe o to, by utrzymać się w ligowej czołówce.
Gromadzenie kolejnych punktów przychodzi Pasjonatowi tej jesieni nad wyraz łatwo. Z „trójką” Podbeskidzia goście rozegrali świetne zawody, osiągając wynik bardzo wartościowy. Co ciekawe, wystarczyło 20. minut z niewielkim „okładem”, aby dystans między sobotnimi konkurentami był pokaźny. O prowadzenie ekipy z Dankowic zadbał w 16. minucie Marcin Wróbel, który głową na bliższym słupku sfinalizował wrzutkę Adriana Heroka. Kilka minut później Marcin Bęben po kolejnym kornerze odnalazł się przytomnie na 7. metrze, by pokonać golkipera gospodarzy. Z kolei w 23. minucie szarża Filipa Kupczaka prawym skrzydłem spuentowana została zagraniem wzdłuż bramki w kierunku Ksawerego Szewczyka, ale futbolówka tam nie dotarła, bo pechowo do własnej „świątyni” skierował ją jeden z bielskich obrońców.
Na nic zdały się wysiłki „Górali” i trafienie honorowe z 26. minuty, kiedy Dominik Kraus skapitulował w następstwie kontry i rykoszetu. Raptem w niespełna kwadrans po zmianie stron miejscowych dobili: Kupczak – po akcji lewą flanką Adriana Szarego i odegraniu Jakuba Zauchy oraz Herok, który z rzutu wolnego z okolic „16” uderzył mocno po ziemi, a nasiąknięta wodą murawa dodatkowo pomogła strzelcowi.
Wygrana Pasjonata była w pełni zasłużona. Dość wspomnieć, że przyjezdni wypracowali sobie całą masę bramkowych okazji. W premierowej odsłonie pojedynki z golkiperem Podbeskidzia III przegrywali Kupczak i Herok. Do odnotowania z odsłony rewanżowej próba Kupczaka w słupek oraz główka Bębna po rzucie rożnym, która padła łupem bramkarza przeciwnika.