Pierwszy sparing obu zespołów miał przede wszystkim charakter szkoleniowy. Zarówno sztab Rekordu, jak i Legii potraktował spotkanie jako element budowania formy fizycznej, stąd wydłużony czas gry oraz liczne rotacje w składach. Wynik pozostawał sprawą drugorzędną, choć na parkiecie nie brakowało intensywności i zaangażowania.

 

Bielszczanie od początku prezentowali się aktywnie w ofensywie. Już w 7. minucie wynik otworzył Edgar Varela, a przed przerwą przewagę gospodarzy powiększyło trafienie samobójcze zawodnika Legii. Goście zdołali jeszcze złapać kontakt tuż przed zejściem do szatni. 

 

Po zmianie stron Rekord ponownie odskoczył rywalowi. Drugiego gola zdobył Varela, jednak chwilę później odpowiedział Lele. Końcówka należała ponownie do zawodnika gospodarzy, który skompletował hat-tricka i podwyższył na 4:2. Ostatnie słowo należało do warszawian, a Kaka ustalił rezultat na 4:3. Choć padło siedem bramek, wynik mógł być znacznie wyższy. Świetnie między słupkami Legii spisywał się Dawid Wasążnik, który kilkukrotnie ratował swój zespół z bardzo trudnych sytuacji. Rekord nie wykorzystał również aż trzech przedłużonych rzutów karnych w drugiej części spotkania.

 

Po stronie gospodarzy sztab szkoleniowy sprawdził grę w ustawieniu na trzy czwórki, a swoje szanse otrzymali również najmłodsi zawodnicy z kadry pierwszego zespołu. Przed bielską publicznością zadebiutowali nowi zagraniczni gracze, Romada oraz Gabriel Morgata, natomiast dobre wrażenie pozostawił także dobrze znany kibicom Paweł Kaniewski.