„Głód piłki na tym poziomie jest potrzebny”
W Brennej pośpiechu z powrotem a-klasowej drużyny do treningowego rytmu spodziewać się nie należy.
– Nasza przerwa od piłki trochę już trwa i... jeszcze potrwa, bo pewnie końcem stycznia spotkamy się na pierwszym treningu – mówi Przemysław Meissner, szkoleniowiec Beskidu, który nie ukrywa, że takie podejście ma swoje uzasadnienie. – Według mnie to konieczne na tym poziomie, aby zawodnicy odczuwali jednak ten głód piłki i za nią zatęsknili. Z doświadczenia mogę stwierdzić, że świeżość w grze widoczna w marcu i kwietniu pomaga, gdy też nie odczuwa się takiego znużenia długimi przygotowaniami. Wiadomo natomiast, że zależy to od specyfiki drużyny i tego, jacy są w niej piłkarze – dodaje trener 5. drużyny na półmetku skoczowskiej A-klasy.
W Brennej nie zanosi się na bardziej spektakularne ruchy kadrowe. – Skład powinien być zbliżony do tego z jesieni. Chcielibyśmy jednocześnie stopniowo wdrażać do zespołu naszych najbardziej rokujących trampkarzy i juniorów młodszych. Kilku takich z predyspozycjami mamy, a treningi z grupą starszych zawodników wyjdą im na pewno na dobre – uważa nasz rozmówca.
Jak przyznaje, znaki zapytania należy na ten moment postawić przy nazwiskach tercetu piłkarzy z obecnej kadry, prowadzone są też rozmowy zmierzające w kierunku delikatnych zmian „in plus”. – Nie płacimy u nas, a Brenna nie jest jednak miejscowością przelotową i trzeba tu specjalnie dojechać. Słyszę o potężnych wzmocnieniach w Zebrzydowicach, ale tam działa już magia nowego trenera. To samo zapewne po cichu dzieje się w Goleszowie, a ta zima będzie pierwszym etapem wspinania się drużyny pod wodzą kolejnego wyśmienitego fachowca o uznanym nazwisku – komentuje Meissner.