Gole na wstępie i finiszu
Wtorkowe starcie pucharowe poprzedziło nadchodzące ligowe derby Bielska-Białej pomiędzy "dwójkami" Rekordu i Podbeskidzia.
To do ekipy Podbeskidzia należały najważniejsze momenty dzisiejszej konfrontacji. Tymi były rzecz jasna strzały, które dały gościom przepustkę do półfinału Pucharu Polski na szczeblu podokręgu. Już w 3. minucie otwarcie wyniku stało się udziałem Piotra Szumińskiego, który z bliskiej odległości piętą pokonał Krzysztofa Żerdkę po asyście Kacpra Piątka. Przypieczętowania swojej wyższości zawodnicy "dwójki" Podbeskidzia dokonali, gdy mecz niechybnie zbliżał się do końca. Golkiper Szymon Brańczyk zagrał daleko w kierunku Nikodema Tumidajskiego, który solowy rajd zakończył w sposób najlepszy z możliwych.
Przepustkę do dalszego etapu podopieczni Tomasza Górkiewicza zgarnęli w gruncie rzeczy zasłużenie. W pierwszej połowie uderzeniom Kamila Pazika z 18. metra oraz Maksymiliana Świty głową po stałym fragmencie zabrakło centymetrów do szczęścia, gdy piłka odbijała się od obramowania "świątyni" biało-zielonych. Także w drugiej odsłonie przyjezdni mieli wystarczająco dużo okazji, aby rezultat poprawić. W okolicach godziny próbowali m.in. Radosław Zając czy Kornel Osyra, ale Żerdka wykazywał się w obu przypadkach nieprzeciętnymi umiejętnościami.
Z sytuacji "rekordzistów" przywołać można pojedynek Oliwiera Foxy z golkiperem Podbeskidzia II, w którym górą był ten drugi, czy strzał Filipa Klisia w słupek w 28. minucie, gdy gospodarze wykonywali rzut rożny. A najlepszą jednak sposobnością, by odwrócić losy spotkania była "11" po przewinieniu Świty, przy której Brańczyk wyczuł intencje Jakuba Wnęczaka. Ambitna walka zespołu z Cygańskiego Lasu po zmianie stron nie przełożyła się już na aż tak wyborne szanse. Czy w niedzielnym rewanżu ligowym w Wapienicy role się odmienią?