Gołe z zaskoczenia
Intensywnego czasu dla piłkarek bielskiego Rekordu ciąg dalszy - dziś podejmowały przy Startowej GKS Katowice.
Z rozmachem do rywalizacji podeszły Katowiczanki i w ciągu kilku minut aż 3 razy zagroziły gospodyniom. Te mogły liczyć na kunszt Kingi Ptaszek bądź szczęśliwe okoliczności, jak przy główce Aleksandry Nieciąg po kornerze w poprzeczkę w 5. minucie. Znikąd wzięło więc trafienie dla będących w głębokiej defensywie zawodniczek Rekordu. W 8. minucie wrzutkę co do centymetra wykonała Nikola Dębińska, a adresatka Agnieszka Glinka popisała się równie wyborną główką. Faworytki były wyraźnie zaskoczone obrotem spraw, ale... wyrównać zdołały szybko. W 15. minucie piłki w sytuacji niegroźnej nie opanowała bramkarka Rekordu, dopadła do niej czujna Nieciąg i z bliska dopełniła formalności.
Po niecodziennym początku tempo meczu - i należało się tego spodziewać - istotnie spadło. Żadna z drużyn przewagi boiskowej nie osiągnęła, a lepsze szanse miał GKS. Ptaszek za wcześniejszą niefrasobliwość zrehabilitowała się przy pojedynku "oko w oko" z Nieciąg (28. minuta) oraz główce Nikoli Brzęczek (43. minuta). Jedyna sytuacja biało-zielonych to "kocioł" po dośrodkowaniu Dębińskiej z rzutu wolnego w 38. minucie.
Katowiczanki z werwą na murawę powróciły z szatni, ale budowanie składnych akcji zaskakujących dla "rekordzistek". Po godzinie rezultat mógł ulec zmianie na korzyść Rekordu, lecz finałem "centrostrzału" Dominiki Dereń była poprzeczka. Doskonałą okazją była również ta Katarzyny Jaszek, mylącej się z nieznacznej odległości po odegraniu główką Julii Gutowskiej. Na finiszu to podopieczne Mateusza Żebrowskiego mogły odczuwać niedosyt, częściej przebywając pod bramką ekipy z Katowic, osłabionej po czerwonej kartce dla Katarzyny Nowak.
Fakt niewątpliwie do podkreślenia, to drugie starcie ligowe obu drużyn, w którym wciąż aktualne mistrzynie Polski nie dały rady ambitnym Bielszczankom.