Górkiewicz: Nasze rozczarowanie i niedosyt są oczywiste
Nie tak rzeczywistość V-ligową wyobrażała sobie „dwójka” Podbeskidzia Bielsko-Biała, która mimo miejsca w czołówce na obecnym poziomie rozgrywkowym, aż 5 razy schodziła jesienią z boiska pokonana.
Wątek tytułowego „rozczarowania i niedosytu” w kontekście bieżących zmagań trener bielszczan Tomasz Górkiewicz rozkłada na czynniki pierwsze. – Jak sobie analizowaliśmy już na spokojnie wszystkie mecze, to tylko w Żywcu ze Śrubiarnią kompletnie nam nie poszło. Nie mieliśmy w tym spotkaniu argumentów, choć wynik 6:1 dla przeciwnika jest za wysoki. Dwa oblicza miał z kolei mecz z liderem z Czechowic-Dziedzic, gdzie nie wyszła nam pierwsza połowa, a MRKS był w niej konkretniejszy – uważa szkoleniowiec „Górali”. A pozostałe ligowe potyczki? – Straty punktowe ponosiliśmy z różnych względów, nie zawsze tylko w następstwie naszych prostych błędów, co dodatkowo pozostawiło niedosyt. Mieliśmy w poszczególnych spotkaniach naprawdę wystarczająco dużo okazji, aby je „pozamykać” – dopowiada Górkiewicz.
Jak podkreśla, w większości konfrontacji V-ligowych średnia wieku bielskich rezerw oscylowała w okolicach 18. roku życia. Niedostateczny poziom doświadczenia jest w ślad za tym czymś oczywistym. – Brakowało nam też takiego rasowego strzelca, który gwarantowałby jakąś konkretną ilość goli. Przy tym wszystkim pilnujemy naszej filozofii i prowadząc grę, musimy lepiej zabezpieczać się na akcje przeciwnika. Nad tym trzeba popracować zimą – uważa trener niedawnego uczestnika rozgrywek IV ligi śląskiej.
Na półmetku Podbeskidzie II traci do lidera aż 11 punktów, co w kontekście walki o awans czyni położenie bielszczan dalekim od komfortowego. – Świadomi jesteśmy tej straty, ale w piłce wszystko jest możliwe. Musimy sobie stawiać poprzeczkę wysoko i zdobywać jak najwięcej punktów. Nie ukrywam, że dla „dwójki” dobrze byłoby wrócić, bo jednak poziom w IV lidze jest wyższy. Mniej tam przypadku, gra się na lepszych boiska, a i w intensywności jest różnica – podsumowuje Tomasz Górkiewicz.