Hit transferowy na horyzoncie, ale i odejścia
Ile znaczy pół roku w piłce nożnej, wiedzą w Żarze Międzybrodzie Bialskie. Zespół w krótkim czasie przeszedł drogę od walki o utrzymanie po bycie czołową siłą w bielskiej A-klasie.
Na 4. miejscu Żar zakończył rundę jesienną w bielskiej A-klasie, choć przez długi okres ekipa z Międzybrodzia utrzymywała się w ścisłej czołówce rozgrywek. Należy jednak mieć na uwadze, że jeszcze nie tak dawno Żar walczył o utrzymanie w lidze, a dziś wymienia się ten zespół jako jeden z faworytów do awansu. - Cel został zrealizowany. Zakładaliśmy miejsce w TOP 5, choć kilka meczów mogło ułożyć się lepiej. Żałujemy, że część z nich nie zakończyła się zwycięstwem. Cieszy jednak, że z drużyny broniącej się przed spadkiem staliśmy się solidnym zespołem na poziomie A-klasy. Włożyliśmy w to dużo pracy i wykonaliśmy dobre transfery - mówi prezes Żaru, Michał Kołek.
W Międzybrodziu mają ambicje, ale mają również świadomość, że w tym sezonie konkurencja jest duża. - Na pewno chcielibyśmy zrobić w Międzybrodziu coś historycznego i powalczyć o awans. Będzie ciężko, bo Iskra, Pionier czy Wilamowiczanka to mocne drużyny, ale podejmiemy rękawicę - przyznaje Kołek.
Nadchodząca zima będzie interesująca w Żarze. Klub planuje co najmniej jedno hitowe wzmocnienie, które poznamy już w styczniu. Z odejść należy wspomnieć o Kacprze Gruszeckim czy Arturze Hnidylu. - Jest szansa na dołączenie głośnego nazwiska, ale podchodzimy do tego z rozsądkiem. Nie będziemy brać zawodników tylko po to, żeby byli - celem są dwa konkretne, jakościowe transfery - zdradza prezes Żaru.