I-ligowiec za mocny
W piątkowe popołudnie II-ligowy Rekord Bielsko-Biała stoczył kolejną grę kontrolną. Rywalem drużyny z Cygańskiego Lasu był Śląsk Wrocław.
Sparing rozegrany w Kobierzycach zakończył się pewnym zwycięstwem Śląska Wrocław, choć przez długie fragmenty spotkania obraz gry nie oddawał różnicy czterech trafień. Rekord, szczególnie w pierwszej połowie, częściej operował piłką i dłużej utrzymywał się przy niej, jednak brakowało konkretów w strefie podbramkowej.
Wrocławianie jednak szybko objęli prowadzenie, bo już w 8. minucie Przemysław Banaszak wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Luce Marjanacu. Kilkanaście minut później ten sam zawodnik mógł podwyższyć wynik, lecz w ostatniej chwili skuteczną interwencją popisał się obrońca Rekordu, Tomasz Boczek. Tuż przed przerwą gospodarze ponownie otrzymali rzut karny, tym razem po przewinieniu na Jehorze Macence, a Banaszak po raz drugi pewnie pokonał bramkarza.
Po zmianie stron "rekordziści" wyraźnie przyspieszył grę i częściej zagrażał bramce rywali. Bliski zdobycia gola był Kacper Kasprzak, który znalazł się sam na sam z Michałem Szromnikiem, a chwilę później groźnie z dystansu uderzał Kacper Sommerfeld, nowy zawodnik Rekordu. W obu przypadkach górą był jednak doświadczony golkiper Śląska.
Niewykorzystane okazje szybko się zemściły. W 65. minucie po dośrodkowaniu Marca Llinaresa i zamieszaniu w polu karnym piłka trafiła do niepilnowanego Patryka Sokołowskiego, który głową podwyższył prowadzenie. Wynik spotkania ustalił natomiast w 81. minucie Wiktor Niewiarowski, który wykorzystał błąd bielskich defensorów przy rozegraniu piłki we własnym polu karnym.