Pierwsze minuty należały do Miedzi, która częściej utrzymywała się przy piłce i próbowała zepchnąć "Górali" do defensywy. Podbeskidzie zachowało jednak spokój, a świetnie dysponowany Konrad Forenc pewnie interweniował po próbach Petrovicia i Serafina. Z biegiem czasu Bielszczanie coraz odważniej wychodzili spod pressingu, a pierwszym poważnym sygnałem był podwójny strzał po rzucie rożnym, gdy najpierw Dmytro Sydorenko obronił uderzenie Wojciecha Słomki, a chwilę później gospodarze zablokowali dobitkę.

 

W 34. minucie Podbeskidzie wyprowadziło wzorową akcję. Oskar Tomczyk popisał się precyzyjnym dograniem z prawego skrzydła, a zamykający akcję Marcin Urynowicz z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki. Gol dodał gościom pewności siebie, którzy do przerwy kontrolowali przebieg wydarzeń i schodzili do szatni z zasłużonym prowadzeniem.

 

Po zmianie stron Miedź próbowała przejąć inicjatywę, lecz długo nie potrafiła znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę Podbeskidzia. Co więcej, to Bielszczanie stworzyli sobie kilka bardzo dobrych okazji do podwyższenia wyniku. Blisko szczęścia był Lucjan Klisiewicz, który najpierw przegrał pojedynek z Sydorenką, następnie niecelnie główkował, a chwilę później próbował zaskoczyć wysuniętego bramkarza efektownym strzałem niemal z połowy boiska. W końcówce gospodarze coraz mocniej napierali. Forenc ratował swój zespół po uderzeniu Asiera Cordoby, a chwilę później Miedź obiła jeszcze słupek. Napór Legniczan przyniósł efekt w 89. minucie, gdy Myrosław Mazur zdecydował się na strzał z około 20 metrów i precyzyjnym uderzeniem przy słupku doprowadził do wyrównania. Podbeskidzie miało jeszcze rzut wolny i korner w doliczonym czasie gry, ale wynik nie uległ już zmianie.

 

Remis na trudnym terenie można uznać za wartościowy rezultat, choć biorąc pod uwagę przebieg spotkania i prowadzenie utrzymywane niemal do samego końca, w bielskim obozie z pewnością pozostanie nuta niedosytu.