W ostatnich kilku spotkaniach z rzędu "rekordziści" notują bardzo dobre pierwsze minuty. Tak samo było i dziś. 120 sekund potrzebowali bielszczanie, aby objąć prowadzenie. Gustavo Henrique ładnym wolejem zwieńczył podanie Pawła Budniaka z rzutu rożnego. To wydarzenie nie pociągnęło za sobą jednak gradu goli. Drużyna z Leszna nie zamierzała oddać pola futsalistom Rekordu i kto wie, jak potoczyłyby się losy starcia, gdyby nie udane interwencje Krzysztofa Iwanka. 

 

Gospodarze jednak również mieli swoje szanse. W 9. minucie Matheus trafił w słupek. Następnie Michał Marek zastopowany został przez golkipera gości. W minucie 16 z kolei szczęścia zabrakło Stefanowi Rakiciowi. Strzelecką niemoc "rekordzistów" przełamał Eric Panes, który mocnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi rywala na skuteczną interwencję. Tuż przed przerwą przyjezdni pokusili się o trafienie kontaktowe, po golu Alberta Betowskiego głową. 

 

Stracona bramka "do szatni" nie podziałała jednak demobilizująco na Rekord. Ekipa z Leszna zagrała solidne zawody, ale też nie narzucała przesadnie tempa w ofensywie. Szansę na podwyższenie wyniku w 31. minucie miał Mikołaj Zastawnik. Reprezentanta Polski zatrzymała jednak poprzeczka. Na bramki przyszło więc poczekać kibicom do końcówki spotkania. W 37. minucie Panes znów fetował trafienie, tym razem po asyście Matheusa. "Dzieło" zwieńczył natomiast Zastawnik, który zrobił pożytek z dobrego wyrzutu Iwanka.