Jak nie idzie, to nie idzie
Z zespołu walczącego o górną część tabeli, do walki o utrzymanie ligowego bytu. Ostatnie wyniki Czarnych Jaworze mocno wpłynęły na losy tej ekipy w Lidze Okręgowej Bielsko-Tyskiej, a dzisiejsza porażka z Fortuną Wyry tylko pogłębiły problem.
Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla gości. Już w 8. minucie Damian Ścibor zagrał w tempo do Bartłomieja Matuli, a ten sprytnym uderzeniem otworzył wynik meczu. Radość Czarnych nie trwała jednak długo, zaledwie dwie minuty później strata w środku pola zakończyła się szybkim wyrównaniem.
To był moment zwrotny. Gospodarze złapali rytm, a Czarni zaczęli popełniać kolejne błędy. W 27. minucie zawodnik Fortuny wygrał pojedynek z defensywą przy długim zagraniu i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Jeszcze przed przerwą, po rzucie rożnym i braku odpowiedniego krycia, było już 3:1.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ poprawie. Fortuna kontrolowała wydarzenia na boisku i w 49. minucie podwyższyła prowadzenie. Czarni próbowali odpowiedzieć - swoje okazje miał m.in. Yan Max - jednak brakowało konkretów pod bramką rywali. W 78. minucie gospodarze wykorzystali kontratak i ustalili wynik spotkania na 5:1. W końcówce jaworzanie mogli jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki. Najpierw w 82. minucie Szymon Płoszaj trafił w słupek, a już w doliczonym czasie gry miał szansę z rzutu karnego. Co ciekawe, podchodził do niego dwukrotnie - pierwszy strzał został obroniony, a po powtórce sytuacji bramkarz ponownie okazał się lepszy.
- Nie wyciągnęliśmy wniosków z czwartkowego meczu. Za piłkarstwo nie dają punktów. Nasza gra nie wyglądała źle, ale wciąż popełniamy za dużo błędów indywidualnych i efekt widać w tabeli. Sytuacje były, jednak cały czas brakuje skuteczności - przyznał trener Czarnych, Jakub Kubica.