Jak nie sparing
Bezbramkowy wynik meczu kontrolnego? To rzadkość, która podczas sparingowej premiery spotkała piłkarzy Górala Istebna.
W Czeskim Cieszynie V-ligowiec był daleki od zaprezentowania swojego skutecznego oblicza. Przez to rywal – czeski SC Smilovice – nie poniósł żadnych strat. – Przewagę mieliśmy wyraźną, a co cieszy to sporo akcji takich, które sobie przed meczem planowaliśmy. Poza tym mecz w całości wybiegany, a to też zimą chodzi – klaruje Dariusz Rucki, grający trener Górala.
Słów kilka zatem o doskonałych okazjach, by jednak Istebnianie zeszli z boiska w roli zwycięzców. W premierowych 45. minutach pudłowali w dogodnych sytuacjach Jakub Matysiak i Bartłomiej Rucki, za to próba Zbigniewa Małyjurka głową padła łupem bramkarza przeciwnika. Druga część test-meczu to przede wszystkim nieuznane gole Dariusza Juroszka i D. Ruckiego – w obu przypadkach odgwizdane zostały spalone, uderzenie Szymona Sikora w poprzeczkę, przegrany pojedynek Juroszka „oko w oko” z golkiperem oraz szanse zawodnika testowanego pod kątem przydatności do Górala.
Czy strzelecka niemoc martwi? Na tym etapie – niekoniecznie. – We wtorek wieczorem kolejny sparing, więc szybko nadarzy się sposobność, aby się odblokować – uśmiecha się szkoleniowiec zespołu z Istebnej.