- Jaka runda, takie zakończenie? Tak, taki tytuł pasuje (śmiech). Zaczęliśmy mecz jednak dość bojaźliwie, daliśmy przejąć inicjatywę rywalowi, ale stracona bramka podziałała na nas mobilizująco - przyznaje w rozmowie z naszym portalem Patryk Pindel, trener Spójni. 

 

W początkowych minutach optyczna przewaga należała do katowiczan, którzy udokumentowali to w 17. minucie. Rozwój objął prowadzenie po oskrzydlającej akcji, zakończonej celnym strzałem zawodnika gospodarzy z bliskiej odległości. Spójnia jednak zareagowała wzorowo. W 33. minucie Maksymilian Biskup odważnie wpadł w pole karne i z 8. metra zaskoczył bramkarza miejscowych. Landeczanie na tym nie zamierzali poprzestać. Tuż przed przerwą na 2:1 dla gości trafił Bartłomiej Ślosarczyk. Popularny "Ślosar" wykazał się ładnym uderzeniem za pola karnego, z lewej nogi. 

 

Po zmianie stron Spójnia nie straciła kontroli nad spotkaniem. Istotny wpływ na to miała czerwona kartka ujrzana przez gracza Rozwoju w 66. minucie. Ostatecznie wynik spotkania się nie zmienił, lecz landeczanie mieli swoje okazje, aby poprawić dorobek. Próbowali m.in. Ślosarczyk, Miłosz Misala czy Patryk Czader. Niemniej, Spójnia pozytywnym akcentem zakończyła bardzo udaną rundę, w której pokazała, że trzeba tę ekipę wymieniać w roli faworytów IV ligi.