Jakub Nosal: W Ślemieniu tworzy się interesujący projekt
Nowy trener, międzynarodowa szatnia i ambitny plan budowy zespołu od podstaw. Jakub Nosal w STREFIE WYWIADU opowiada o pierwszych tygodniach pracy w Smreku Ślemień, wyzwaniach w lidze i kierunku, w którym chce rozwijać swoją drużynę.
SportoweBeskidy.pl: Jakie są odczucia trenera po tych kilku tygodniach pracy w Smreku Ślemień?
Jakub Nosal: Odczucia są bardzo pozytywne. Pracuję z ciekawą, międzynarodową grupą zawodników. To wyzwanie, ale traktuję je w pełni pozytywnie. Praca nie należy do najłatwiejszych, bo komunikujemy się w różnych językach, więc pojawia się pewna bariera, jednak wszyscy wzajemnie sobie pomagamy. Tworzy się interesujący projekt i wszystko dobrze się rozwija. Również współpraca na linii trener - zarząd układa się bardzo dobrze.
SportoweBeskidy.pl: Czy jest jakiś element, który zaskoczył trenera w rozgrywkach Ligi Okręgowej Skoczowsko-Żywieckiej?
J.N.: W meczach z nami drużyny często grają bardzo defensywnie, głęboko się cofają i trudno nam się przez to przebić. Rywale ustawiają się nisko, ale jak to mówią - wynik jest najważniejszy, choć momentami odbiera to radość z gry.
SportoweBeskidy.pl: Połączenie polsko-brazylijsko-ukraińskie w Smreku to obciążenie dla pracy trenera?
J.N.: Raczej nie, traktuję to jako wartość dodaną. To mieszanka wybuchowa, ale u nas dobrze funkcjonuje. Przyszedłem do klubu z określoną wizją gry, oprócz ofensywy musimy jeszcze poprawić organizację w defensywie.
SportoweBeskidy.pl: Ostatni mecz z Wisłą Strumień - rywal skutecznie wyeliminował Wasze atuty?
J.N.: Tak. Wisła kompletnie zamknęła dostęp do pola karnego i miała bardzo dobry pomysł taktyczny, choć dla kibiców nie było to zbyt widowiskowe. Zrealizowali swój plan, a my nie mieliśmy odpowiedzi. Staramy się unikać długiej piłki i budować akcje w sposób uporządkowany, ale cały czas się uczymy. Chcemy zbudować drużynę z myślą o przyszłym sezonie.
SportoweBeskidy.pl: W Waszej grze rzuca się w oczy duża liczba strzelonych, ale też straconych goli. Równowaga będzie kluczem do lepszych wyników?
J.N.: Zdecydowanie tak. Potrzebujemy większej stabilizacji w obronie. Mamy też braki kadrowe w defensywie, dlatego kluczowe będzie zbudowanie solidnych fundamentów. Naszym mankamentem jest również obrona stałych fragmentów gry i nad tym intensywnie pracujemy.
SportoweBeskidy.pl: Spadliście z podium w Lidze Okręgowej Skoczowsko-Żywieckiej. Powrót do czołówki to cel na najbliższy czas?
J.N.: W tabeli jest duży ścisk, dlatego podchodzimy do tego spokojnie. Do ostatniej kolejki sytuacja może się jeszcze wielokrotnie zmieniać i zespoły będą się przetasowywać.
SportoweBeskidy.pl: Czy w Smreku są zawodnicy, którzy poradziliby sobie w wyższej lidze?
J.N.: Zdecydowanie tak. Mamy kilku takich piłkarzy - Clinton, Peterson, Bruno czy Vinicius. Muszą jednak jeszcze zrozumieć, że najważniejsza jest gra zespołowa, a nie indywidualności.
SportoweBeskidy.pl: Przed Wami mecz z Borami Pietrzykowice. Motywacji nie zabraknie?
J.N.: To spotkanie ma swój „smaczek”. W poprzedniej rundzie było sporo emocji, a my kończyliśmy mecz w dziewiątkę. Teraz chcemy pokazać się z lepszej strony – wyjdziemy ofensywnie i od pierwszych minut będziemy dążyć do narzucenia swojego stylu gry.