Jarosław Konior: Liczę, że sukces Kacpra znajdzie przełożenie na młodych skoczków
Jak piękne potrafią być skoki narciarskie, pokazał poniedziałkowy konkurs indywidualny na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich, zwieńczony srebrnym medalem dla 19-letniego Kacpra Tomasiaka. Młody skoczek pierwsze kroki sportowe stawiał w Bystrej w barwach LKS Klimczok, gdzie jego trenerem był w początkowym okresie Jarosław Konior – dzisiejszy gość STREFY WYWIADU.
SportoweBeskidy.pl: Jesteśmy wszyscy pełni pozytywnych emocji po konkursie z olimpijskim medalem Kacpra Tomasiaka – dla pana to sukces spodziewany czy może jednak wielka niespodzianka?
Jarosław Konior: Myślę, że niespodzianka, bo jeszcze miesiąc temu – a już nie mówię, że pół roku temu – mało kto przypuszczał, że Kacper będzie medalistą olimpijskim. Im bliżej tego startu, tym ta szansa stawała się bardziej realna. Postawa podczas treningów dawała nadzieję na miejsce w czołówce. Marzyłem, aby Kacper załapał się do „TOP8”, bo to gwarantowałoby mu stypendium olimpijskie. Zakładałem, że jeśli będzie wysoko po pierwszej serii, to włączy się do walki o medale, bo już atakowanie z dalszej pozycji byłoby trudne. Kacper jest mocny mentalnie i efekt był taki, że w drugiej serii skoczył naprawdę świetnie.
SportoweBeskidy.pl: Ale miejsce na podium olimpijskim? Jasne, że w swoim debiutanckim sezonie w Pucharze Świata skacze stabilnie, ale najwyższa lokata z dotychczasowych to jednak 5...
J.K.: To fakt, że Kacper nie stał dotąd ani razu na podium Pucharu Świata, ale w Predazzo wszystko świetnie się złożyło. To dla nas szczęśliwa skocznia. W 2014 roku po mistrzostwo świata juniorów sięgnął tu Jakub Wolny, były też wielkie wyniki Adama Małysza i Kamila Stocha czy naszej drużyny. Teraz mamy olimpijskie srebro. Ogromnie się z tego cieszę jako wychowawca i trener młodych adeptów skoków narciarskich. Pamiętam, gdy tata Wojciech Tomasiak przyprowadził Kacpra na trening do naszego Klimczoka Bystra i przed pójściem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Buczkowicach – z tego, co pamiętam do 7 klasy podstawówki – byłem przez kilka lat jego trenerem. To u nas w Bystrej Kacper zebrał te pierwsze najważniejsze szlify i jest to powód do dumy dla naszej społeczności.
SportoweBeskidy.pl: Zna pan więc Kacpra bardzo dobrze z racji pracy w klubie i szkole. Co jest jego największym atutem?
J.K.: Odporność mentalna i motoryka. Wszyscy widzimy, jak Kacper podchodzi do tego, co się dzieje. Potrafi świetnie radzić sobie z presją startową. Zazwyczaj ma bardzo udane drugie serie w konkursach, a to świadczy, że wytrzymuje ciśnienie. A kwestie przygotowania fizycznego to przede wszystkim bardzo mocne odbicie, co odgrywa szczególnie istotną rolę na tych mniejszych obiektach. Ma jeszcze pewne rezerwy w technice lotu, ale gdy to poprawi również na większych skoczniach będzie odnosił sukcesy. Jestem o tym przekonany.
SportoweBeskidy.pl: Tak spektakularny sukces jednego skoczka wywołuje od razu pewne przemyślenia. Wielu innym beskidzkim talentom, jak Krzysztof Biegun, Aleksander Zniszczoł czy wspomniany Kuba Wolny, nie udało się przebić do światowej czołówki. Ciężko chyba mówić o przypadku.
J.K.: Na pewno nie jest to kwestia przypadku. Ale skoro odnosimy się do igrzysk olimpijskich, to trzeba jasno sobie powiedzieć, że te konkursy rządzą się swoimi prawami. Adam Małysz złota olimpijskiego nie ma, Stefan Kraft – również, a mówimy o topowych skoczkach w całej historii tej dyscypliny. Najcenniejsze medale mają choćby Norweg Lars Bystoel czy Słoweniec Rok Benković, których pewnie wielu kibiców nawet nie pamięta. Pamiętamy, czego przed ponad 20 laty dokonał Simon Ammann, który też faworytem olimpijskiej rywalizacji w Salt Lake City nie był. Stawiano na Austriaków, Słoweńców, Norwegów, a zawodników z tych silnych reprezentacji nie mamy na podium. To wyjątkowy konkurs. Z naszej perspektywy wypadł rewelacyjnie i podtrzymujemy tym samym medalową tradycję w XXI wieku. Polski Związek Narciarski z każdych kolejnych igrzysk przywozi medalowe łupy.
SportoweBeskidy.pl: Czy w LKS Klimczok Bystra są następcy, którzy mogliby pójść śladami Kacpra Tomasiaka?
J.K.: Oczywiście! Mamy bardzo dużą, liczną grupę młodych skoczków. Liczę, że ten sukces naszego zawodnika spowoduje, że będzie ich jeszcze więcej. Wkrótce będziemy mogli korzystać z wyremontowanych skoczni w Bystrej, których otwarcie planowane jest końcem kwietnia lub początkiem maja. Nie będziemy już musieli dzięki temu dojeżdżać na treningi, co ułatwi logistykę. Zapraszamy dzieci i młodzież do nas. Jak pokazuje przykład Kacpra, to dobre miejsce do rozwoju. Kacper nieraz w wywiadach podkreślał, że w Bystrej super mu się trenowało, zanim mógł przejść na te większe skocznie.
SportoweBeskidy.pl: A kondycja polskich skoków? Pozostali nasi kadrowicze wypadają w tym sezonie bardzo kiepsko.
J.K.: Wczoraj akurat Paweł Wąsek i Kamil Stoch nie poskakali na miarę swoich możliwości, a cały sezon jest w jakimś sensie podporządkowany tej najważniejszej imprezie czterolecia. Mamy dużo młodych skoczków – czy to w Beskidach, czy w Zakopanem – pokroju Kacpra Tomasiaka, ale muszą się przebić, pokazać i uwierzyć jeszcze mocniej w siebie. Ta zmiana pokoleniowa następuje i jest czymś naturalnym. Gdy kończył karierę Adam, zastąpił go znakomicie Kamil. Potem dołączyli też: Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Maciej Kot. Jestem optymistą odnośnie przyszłości. Mamy dobry system, zawody Orlen Cup umożliwiające rozwój, jest wsparcie dl klubów.
SportoweBeskidy.pl: Mamy też chyba całkiem niezłą infrastrukturę, przynajmniej w regionie Beskidów?
J.K.: Tu trochę odstajemy, bo pozornie może się wydawać, że jest nieźle. Są nasze skocznie, są obiekty w Szczyrku czy Wiśle. Ale to wszystko wygląda dość skromnie, gdy przyrównamy do innych krajów. Naliczyliśmy nie tak dawno może z 20 skoczni w Polsce, podczas gdy w Austrii takich obiektów jest 160.
SportoweBeskidy.pl: Czego możemy spodziewać się po kolejnych konkursach olimpijskich – indywidualnym i duetów?
J.K.: Może kolejnych przyjemnych niespodzianek (śmiech), jak na igrzyska przystało. Sądzę, że po zdobyciu medalu Kacper będzie w takim „gazie”, że nie stoi na straconej pozycji w rywalizacji z najlepszymi. Dostał wielkiego, pozytywnego „kopa” tym medalem i zrobi wszystko, aby pokazać się ponownie. Na znacznie lepsze skakanie stać Pawła, więc niech nasi walczą i zobaczymy, co będą w stanie osiągnąć.