- W piłce nożnej decydują detale i determinacja. I tak też było w tym meczu. Można być zespołem lepszym, który ma więcej okazji, a o wyniku decyduje jeden, nieodpowiedzialny moment w obronie - przyznaje Tomasz Górkiewicz, szkoleniowiec rezerw Podbeskidzia. 

 

Finałowe spotkanie odbyło się z ponad 15-minutowym opóźnieniem, ze względu na protest sędziowski. Na wstępie meczu lepiej prezentowali się jasieniczanie, którzy lepiej zaadoptowali się do nawierzchni boiska w Jaworzu. W pierwszych minutach Drzewiarz miał swoje okazje za sprawą m.in. Patryka Łacha czy Konrada Kudera. Później jednak obraz meczu się wyrównał, choć rezerwy Podbeskidzia nie stworzyły sobie okazji z gatunku stuprocentowej i pierwsza połowa zakończyła się bez bramek. 

 

Po zmianie stron inicjatywę przejęli Górale. Wydawało się, że to rezerwy Podbeskidzia są o krok od prowadzenia. W poprzeczkę trafił Grzegorz Janusz, Wojciech Słomka został zatrzymany przez Pawła Górę, a Klaudiusz Jurek podjął złą decyzję przy sytuacji "3 na 2", W 86. minucie to Drzewiarz trafił na wagę pucharowej wygranej. Świetnym podaniem za linię obrony wykazał się Kuder, do piłki dopadł Karol Podgórski i w klarownej okazji 18-latek zachował zimną krew. 

 

- Mieliśmy plan na ten mecz i bardzo dobre realizowaliśmy założenia. Wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać w tym meczu. Warto docenić naszą obronę, jak i cały zespół. Włożyliśmy dużo serca w ten triumf - mówi ukontentowany grający trener Drzewiarza.