21 punktów zgromadzonych, 5 meczów wygranych, a mimo tego „rekordziści” w obecnej tabeli II-ligowej „świecą” na czerwono jako potencjalny spadkowicz. Dalekim od prawdy byłoby jednak stwierdzenie, że jesień bielszczan w drugim ich sezonie na futbolowym szczeblu centralnym, była nieudana. – Nasz dorobek punktowy jest lepszy, aniżeli ten sprzed roku, bo jednak te 4 punkty więcej są na naszym koncie. Myśleliśmy, że uzyskane zdobycze pozwolą na spokojniejszą zimę, a tak niestety nie jest – mówi prezes klubu Janusz Szymura. – Mieliśmy jesienią dobre mecze, jak choćby wygrane derby z Podbeskidziem, ale też niechlubne porażki, by wspomnieć o tej domowej 0:5 z Chojniczanką. I też przydarzyło się kilka meczów – z Wartą, Hutnikiem czy Podhalem – w których punkty traciliśmy w ostatnich akcjach. Trzeba podkreślić, że na to „falowanie” formy wpływ miała kontuzja naszego kapitana Konrada Karety, który w trakcie rundy wypadł ze składu – dodaje.

Sternik klubu z Cygańskiego Lasu wspomina również o istotnych aspektach zakończonej niedawno części rozgrywek. – Mamy bardziej dojrzałych zawodników i to widać. Mecze Rekordu dobrze się ogląda, bo też poprawiliśmy grę. Być może w jakiś sposób doskwiera nam to, że mamy trochę słabszych zawodników młodzieżowych, ale tu nie posiłkujemy się żadnymi wzmocnieniami. Trzymamy się zobowiązania, że młodzieżowcy to jednocześnie piłkarze mający status wychowanka – analizuje Szymura.

Jak przyznaje nasz rozmówca, ostatnie transfery Rekordu okazały się o tyle trafione, że każdy z zawodników zdołał coś do drużyny wnieść. Regularnie w linii defensywy grał Dariusz Pawłowski, swoje w pomocy robili Daniel Ściślak i Jakub Ryś, w ofensywie jakość dawał Wojciech Łaski, a sprowadzony awaryjnie Jan Sobociński z roli środkowego obrońcy sumiennie się wywiązywał. – Przed sezonem, a jeszcze wcześniej zimą, tych zmian kadrowych trochę u nas było. Potrzeba więc pewnej stabilizacji. Uważam, że Rekord w obecnym składzie jest w stanie się utrzymać, natomiast musimy lepiej punktować na wiosnę. Zakładam, że potrzebujemy zgarnąć drugie tyle punktów, a spotkań czeka nas przecież mniej – klaruje Janusz Szymura.