– Remis to zawsze punkt dopisany w tabeli – przyznaje trener drogomyślan Krystian Papatanasiu, odwołując się w tym względzie do doświadczeń z przeszłości. – W poprzednim sezonie były mecze, w których chcieliśmy za wszelką cenę wygrywać. Efekt był często taki, że podejmując ryzyko traciliśmy gola w końcówce i ostatecznie zostawaliśmy z niczym – dodaje.

Na koncie Błyskawicy znalazło się w minionej rundzie aż 8 spotkań, po których przyszło piłkarzom dzielić się łupami. To więcej, niż zwycięstw i porażek razem wziętych. – To były bardzo różne remisy. W Goczałkowicach mieliśmy mnóstwo szczęścia i pomoc Patryka Zapały w bramce. Podobnie za bezapelacyjny zysk trzeba określić punkt zgarnięty w konfrontacji z „dwójką” Podbeskidzia. Natomiast inna zupełnie sprawa to same remisy z zespołami, które po jesieni zamykają ligową stawkę, a więc Góralem Istebna, rezerwami GKS-u Jastrzębie czy w końcówce z BKS-em Bielsko-Biała. Te mecze pozostawiły u nas zrozumiały niedosyt – klaruje Papatanasiu.

Jak zatem wobec powyższych faktów wypada generalna ocena futbolowej jesieni w Drogomyślu? – Jesteśmy zadowoleni, bo choć może pozycja w tabeli jest dość niska (Błyskawica zajmuje 9. miejsce – przyp. red.), to tracimy zaledwie 3 punkty do podium. Poprawiliśmy wyraźnie grę w defensywie i tu statystyka jest tego potwierdzeniem, bo możemy pochwalić się najskromniejszym dorobkiem bramek straconych w całej grupie – podsumowuje trener Błyskawicy.