SportoweBeskidy.pl: Bez owijania w bawełnę – o co w tym sezonie będzie grał Rekord?
Jesus “Chus” Lopez Garcia:
Jak zawsze w Rekordzie – każdy tytuł jest ważny. W drużynie zaszło sporo zmian, ale nie możemy zmieniać naszych ambicji ani mentalności. Już jutro gramy o Superpuchar i to dla nas istotne trofeum.

 

SportoweBeskidy.pl: Ale jest pewne fatum… Odkąd wprowadzono play-offy, zwycięzca Pucharu Polski nigdy nie zdobył mistrzostwa kraju.
J.L.G.:
To prawda (śmiech), ale to tylko statystyka. My chcemy przełamać w końcu to fatum. Koncentrujemy się na swoich celach, a nie na historii.

 

SportoweBeskidy.pl: W ostatnich miesiącach w waszej drużynie doszło do sporych zmian kadrowych. Można mówić o rewolucji?
J.L.G.:
Nie, zdecydowanie nie. To nie pierwszy raz odkąd tu jestem. Pamiętam rok 2021, gdy odchodzili Jan Janovsky i Alex Viana – wtedy też mocno przebudowano skład. To są naturalne procesy, co kilka lat drużynę trzeba odświeżyć. Styl i filozofia gry pozostają jednak takie same. Tacy zawodnicy jak: Michał Marek, Paweł Budniak i Mikołaj Zastawnik zostali i tworzą trzon tej drużyny, więc będziemy kontynuować naszą drogę i walczyć o kolejne sukcesy.

 

SportoweBeskidy.pl: Któryś z nowych zawodników zrobił na Tobie szczególne wrażenie?
J.L.G.:
Wszyscy nowi prezentują się bardzo dobrze. Każdy potrzebuje jeszcze trochę czasu, ale jestem naprawdę zadowolony z ich pracy na treningach.

 

SportoweBeskidy.pl: Spore zmiany dotyczą również obsady bramki. Bartłomiej Nawrat zakończył karierę, Krzysztof Iwanek odszedł na wypożyczenie. Z Bureli wrócił Michał Kałuża, a drugim golkiperem będzie młody Jakub Florek. W poprzednim sezonie mieliście dwóch równorzędnych bramkarzy – teraz wygląda to inaczej. To ryzyko?
J.L.G.:
Nie, nie uważam tego za ryzyko. Michał to nasz wychowanek i pierwszy bramkarz reprezentacji – znamy jego możliwości. To wpisuje się w naszą filozofię, która w Rekordzie trwa od wielu lat. Przecież on też wchodził do drużyny jako bardzo młody zawodnik. Podobnie było z Krzysztofem Iwankiem. Teraz czas na Jakuba Florka, który u boku Michała będzie rozwijał swój potencjał. W Rekordzie nie brakuje zdolnych bramkarzy. Jest też Kacper Ślęzak, który zbiera seniorskie szlify. Wszystko przebiega u nas naturalnie. 

 

SportoweBeskidy.pl: Jaka jest Twoja ocena okresu przygotowawczy?
J.L.G.:
Bardzo dobrze. W szkolnej skali dałbym wysoką ocenę. Drużyna wygląda naprawdę solidnie. Pracujemy trochę w innym systemie i widać, że to się sprawdza.

 

SportoweBeskidy.pl: W sparingach strzelaliście dużo goli, ale też sporo traciliście. Z przymrużeniem oka i nawiązując do Twojego kraju – czy Rekord będzie jak FC Barcelona Hansiego Flicka?
J.L.G.:
Coś w tym jest (śmiech). Najtrudniej zbudować ofensywny system i w tym aspekcie wyglądamy dobrze. Oczywiście w defensywie zdarzały się problemy, ale myślę, że nasze mecze będą atrakcyjne dla kibiców. Mamy ciekawe połączenie młodości i doświadczenia. Młodzi potrzebują jeszcze trochę czasu, a do tego liga staje się coraz bardziej profesjonalna – coraz więcej drużyn stawia na zagranicznych zawodników i trenerów. Pamiętam, że siedem lat temu byłem tu praktycznie sam, jeśli chodzi o zagranicznych trenerów. Dziś wygląda to zupełnie inaczej i zapowiada się naprawdę ciekawy sezon.

 

SportoweBeskidy.pl: Przed wami mecz o Superpuchar Polski. Ćwiczycie rzuty karne przed starciem z Piastem? Dwa ostatnie finały tego trofeum rozstrzygały się właśnie po serii rzutów karnych.
J.L.G.:
Analizujemy wszystko, karne też (śmiech). Mamy zawodników, którzy dobrze wykonują ten element. To dla nas ważne trofeum – możemy nim świetnie podsumować okres przygotowawczy. Poza tym to Rekord – tutaj każde trofeum ma znaczenie.