Bez czarowania rzeczywistości

– Powiedziałem po ostatnim meczu chłopakom w szatni, że w zaistniałej sytuacji gramy o pełną pulę i nie ma się już co oszukiwać. Cieszy mnie, że na ten moment atakujemy i patrzymy w górę tabeli. Stać nas natomiast na to, aby zrobić kolejny krok wyżej, a będzie ostatecznie, co będzie – mówi Łukasz Agata, szkoleniowiec Strażaka Dębowiec, który po weekendzie zameldował się na a-klasowym „pudle”.

Strażak zadanie miał w teorii łatwe. Nie dość, że gościł znacznie niżej notowany zespół z Zebrzydowic, to jeszcze prowadzenie w meczu objął w... 27. sekundzie po bramce Dawida Stańka. – Widać było, że rywal wyszedł na boisko przestraszony. Skoro tak szybko strzeliliśmy gola, to najwyraźniej uznaliśmy, że wygramy „na Stojanowa”. Ale lekko i przyjemnie wcale nie było, bo młodzież zaczęła grać na tyle, na ile jej niestety pozwoliliśmy – uważa nasz rozmówca.

Na przerwę drużyny schodziły przy remisie, ale Jakub Kubicius dał tuż po wznowieniu gry ponowną zaliczkę faworytowi. Wkrótce było 3:1, ale... czerwona kartka dla Michała Kubiciusa w 55. minucie optykę zmieniła. Tym bardziej, że po godzinie z niewielkim okładem trafił do siatki Kamil Wójcikowski i rezultat był na powrót „stykowy”. – Po tej „cegle” trochę się jednak obudziliśmy i nawet w osłabieniu liczebnym prowadziliśmy grę. Ostatecznie nie daliśmy się zaskoczyć, ale okoliczności wystąpiły takie, że wszystko mogło się w pewnym momencie zdarzyć – komentuje Agata.

Skromny szlagier

W Pruchnej gościli piłkarze z Pierśćca, a spotkanie to zainicjowało serię bezpośrednich meczów między zespołami bijącymi się o miano tej najlepszej w lidze. Na gola i rozstrzygnięcie zarazem przyszło czekać aż do 83. minuty, gdy golkipera gości pokonał Kamil Myśliwiec. Futbolowe szachy przyniosły spodziewany triumf LKS-u '99? – Ja o tyle jestem zaskoczony, że spodziewałem się pewniejszego zwycięstwa drużyny z Pruchnej. Pozostaje to dla mnie główny faworyt naszej ligi i taką opinię powtarzam od początku – wyjaśnia szkoleniowiec Strażaka.

Stop dla lidera

Nie ma zwycięstwa numer 7. z rzędu piłkarzy z Brennej. „Oczko” na terenie lidera ugrała Iskra Iskrzyczyn i choć rewelacja wiosny pozostała na szczycie tabeli, to dystans nad grupą pościgową istotnie zmalał. – Nie chcę chłopakom z Brennej niczego ujmować, bo na pewno do końca będą te charakterne chłopaki walczyć. Ale przed nimi najtrudniejsze mecze i nie wiem czy dadzą w nich radę. Na dziś, czarno na białym, są liderem i tego nikt nie może kwestionować – zaznacza Łukasz Agata.

Z jednym zaskoczeniem

Po domowych zwycięstwach – pogromie względem Promyka Golasowice i zaciętej rywalizacji z Błyskawicą Kończyce Wielkie – z identycznym dorobkiem 41 punktów tuż za podium sytuują się ekipy z Kończyc Małych oraz Pogwizdowa. Skreślać w walce o tytuł bezwzględnie ich nie można, wszak punkty gromadzą obecnie w miarę systematycznie.

Za niespodziankę kolejki numer 20. wskazać można „demolkę”, jaką Strażak Pielgrzymowice zafundował rywalowi z Goleszowa. – Jeśli już to takiego wyniku spodziewałbym się prędzej w drugą stronę. Strażak ma słabą wiosnę, a zespół z Goleszowa poprawił się względem jesieni – komentuje doświadczony szkoleniowiec.

Wyniki 20. kolejki:

LKS Kończyce Małe – Promyk Golasowice 11:1 (6:0)

Gole: Kolondra (3), Wija (2), Wcisło (2), Adamek, Wenglorz, Loter, Machej – Stencel

Olza Pogwizdów – Błyskawica Kończyce Wielkie 2:1 (1:0)
Gole: Śmietana (2) – Piekar

Strażak Dębowiec – Spójnia Zebrzydowice 4:2 (2:1)
Gole: Kubicius (2), Staniek, Gałuszka – Wójcikowski (2)

LKS '99 Pruchna – Błękitni Pierściec 1:0 (0:0)
Gol: Myśliwiec

Strażak Pielgrzymowice – LKS Goleszów 6:2 (2:0)
Gole: ... – A. Cieślar, Bodak

Beskid Brenna – Iskra Iskrzyczyn 1:1 (1:0)
Gole: Gubała – Gaszczyk

LKS II Pogórze – Zryw Bąków 0:2 (0:1)
Gole: Labza, Struś

TABELA/TERMINARZ