– Myślę, że to spotkanie przebiegło pod naszą kontrolą. Wiadomo, że momenty były różne, ale sama ilość stworzonych sytuacji jest wymowna – klaruje Przemysław Jurasz, grający trener Sokoła, który z roli faworyta wywiązał się zwłaszcza w premierowej części starcia drużyn z Żywiecczyzny.

Po kwadransie otwarcie wyniku stało się faktem. Szymon Nikiel dośrodkował z rzutu rożnego, a z najbliższej odległości formalności dopełnił na dalszym słupku Kamil Urbaniec, niekwestionowanie ten zawodnik, który defensorom Skałki sprawiał najwięcej problemów. Gospodarze dopiero tuż przed zejściem do szatni podwyższyli przewagę. Jurasz wrzucił piłkę w kierunku Urbańca, którego zgranie spożytkował z 3. metrów Damian Stawicki. Jeszcze kilka razy Michał Motyka mógł czuć się niepewnie, gdy piłkarze Sokoła atakowali, aczkolwiek stan 2:0 niczego nie przesądzał. Wątpliwości zostały rozwiane w 56. minucie. Doskonałe podanie Michała Talika dotarła między obrońcami ekipy z Żabnicy do Urbańca, który dokonał egzekucji. Gdyby wspomniany autor dubletu miał nieco lepiej nastawiony celownik przy innych szarżach w pole karne, bądź też golkiper Skałki gorszy dzień, to skończyłoby się bez cienia wątpliwości pogromem gości. Raz też, konkretnie w 68. minucie, dopisało podopiecznym Tomasza Sali szczęście, bo na przeszkodzie gospodarzom stanęła poprzeczka.

Z perspektywy całości meczu Skałka na gola honorowego zarazem zasłużyła. Groźnie rzuty wolne w obu połowach egzekwował Marcin Koźlik, 2-krotnie „zatrudniając” Wojciecha Mroka. Swoje okazje miał także Damian Tomiczek. O zdobycz mógł postarać się także w 51. minucie z rzutu wolnego Arkadiusz Tetłak. Szczególnie jednak po stracie gola numer 3., a więc w okolicy godziny konfrontacji, goście mocno nacierali, egzekwując znaczną ilość stałych fragmentów, przy których pod bramką Sokoła co rusz się kotłowało.

– Ambicji zawodnikom odmówić nie można. Ale wobec tak poważnych absencji kadrowych (przeciwko Sokołowi nie zagrali Marcin Habdas, Daniel Bogdanik, Robert Orzeł, Bartosz Tyrlik Dominik Błachut – przyp. red.), a co za tym idzie sporej grupy młodzieży na boisku, należało się spodziewać, że gdzieś tam doświadczenia nam w pewnych momentach zabraknie – zauważa szkoleniowiec Skałki.